W dolinie – 44

W dolinie leżało ciche, senne miasteczko. Jego mieszkańcy spali, odpoczywając przed kolejnym pracowitym dniem. Rozświetlone było tylko jedno małe okienko na poddaszu. Wewnątrz, w jasnym pokoiku, mężczyzna zaciskał pięści stawiając opór temu, co się z nim działo. Jego ciało przechodziło metamorfozę: skóra zmieniała kolor na sino-czarny, zaostrzały się rysy, kości zdawały się mocniej wystające – potem już tylko jedna chwila i wyskakiwał jednym susem z okna na poddaszu i gnał do lasu. Gdy wracał przed świtem miasteczko jeszcze spało, a on nic nie pamiętał.

Autor: Ewa Majewska