Wzruszona Babcia Jaga – 14

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się Borówce. Wiele słów cisnęło się jej na usta i wiele pytań, więc milczała, chcąc zyskać na czasie i ułożyć jakoś te myśli i pytania. Borówka przerwała przedłużającą się ciszę, mówiąc:

– Odwiedziłam już Ciotkę z Kanapy.

Babcia Jaga spojrzała pytająco.

– Ciotka wyjaśniła mi, że dwa lata temu byliście na moim pogrzebie. Nie martw się, wiem, że kiedyś umrę, podobnie jak pozostali.

– Och… – zaczęła Babcia Jaga, nie wiedząc, jak skończyć.

Przyglądały się sobie w długim milczeniu. Wreszcie Jaga odezwała się:

– Borówko, czy mogę cię uściskać?

Padły sobie w ramiona. Po dłuższej chwili Babcia Jaga wyszeptała:

– Bardzo mi ciebie brakowało. Bardzo…

– Ja też tęsknię za wami, kiedy jestem gdzie indziej – odpowiedziała Borówka – cieszę się, że tu jestem, z tobą.

Popatrzyła na Babcię Jagę i zapytała:

– Jesteś głodna? Może coś teraz zjemy? Chodźmy do kuchni.

– Och…, z wielką chęcią – zgodziła się Babcia, myśląc z nadzieją o słoiku z maślakami, który przed chwilą znalazła w spiżarni.

Autor: Archiwista SC

Wzruszona Babcia Jaga – 5

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się dzieciom, które chciała zjeść Baba Jaga. Były takie śliczne. Pewnie byłyby smaczne i chrupiące… Prawie z żalem otworzyła drzwi do klatki i wypuściła je na wolność.

Do klatki włożyła parę dorodnych królików… A obok chrapiącej Baby Jagi postawiła piwo, do którego wcześniej dodała napój zapomnienia. Podobnie jak do dwóch pozostałych butelek, które Baba Jaga zdążyła już wypić.

Babcia Jaga cicho wyprowadziła dzieci z chatki na Kurzej Nóżce i poprowadziła je leśną ścieżką do Krainy Ludzi. Tam, w lesie, szukali ich zrozpaczeni rodzice.

Gdy oglądała powitanie stęsknionej rodziny przestała mieć wyrzuty sumienia. Baba Jaga była jej przyjaciółką, ale jednak nie powinna jeść ludzi…

Babcia Jaga pomachała na pożegnanie dzieciom i dmuchnęła w ich stronę trochę pyłku zapomnienia… Niech nie wracają, bo nie wiadomo, czy następnym razem uda się je uratować…

Czując w żołądku lekkie ssanie, uznała, że warto wrócić do Baby Jagi i pomóc jej w przygotowaniu potrawki z królika…

Autor: Merlinek

Wzruszona Babcia Jaga – 3

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się szkolnej spiżarni. Została zapełniona nie wiadomo kiedy i nie wiadomo przez kogo… Wzięła do ręki słoiczek z maślakami w maśle. Rozmarzyła się i przypomniała sobie delicje przygotowywane kiedyś przez Borówkę. „Nikt już nie robi takich specjałów” – pomyślała. „To zrobiła Borówka” – podpowiedział Głos. „Chyba żartujesz, przecież dawno temu zmarła” – zaprotestowała Babcia Jaga. „Zobaczysz ją jeszcze nie raz. Nasz czas nie jest stabilny, zdarzają się skoki i zapętlenia. Pamiętasz, jak trafiła do nas Kokoryczka? Pierwszy raz zjawiła się jako młoda dziewczyna. Potem przyszła starsza o kilkadziesiąt lat, a dla nas upłynął tylko miesiąc”. „Ależ Głosie” – zaprotestowała Babcia Jaga – „to tylko różnice w upływie czasu. Gdyby Borówka się teraz zjawiła to…”. „Nie martw się” – przerwał jej rozbawiony Głos – „nie przyjdzie z zaświatów, tylko z przeszłości. Taka zwyczajna podróż w czasie. Zresztą, już tu jest. Czeka w twoim gabinecie”.

Autor: Archiwista SC

Wakacje postanowiły odpocząć – 38

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się do Zaczarowanego Lasu, gdzie stała chatka na kurzej stopce. Chciały porozmawiać z Babą Jagą. Niestety jej nie zastały. Spotkały za to Brzozową Bajdulkę, która mieszkała w pobliżu. Bajdulka zaprosiła je do siebie. Wakacje, siedząc w zacisznym saloniku jej domku, pijąc pyszną herbatę i czując zapach szarlotki, świeżo wyjętej z pieca, zwierzyły się gospodyni, że miały nadzieję, że Baba Jaga opowie im parę bajek.

Brzozowa Bajdulka postawiła szarlotkę na stole, pokroiła ją i poczęstowała Wakacje, mówiąc, że sama też pisze bajki, więc może im którąś opowiedzieć.

Szarlotka została dawno zjedzona, co do ostatniego okruszka, a Wakacje dalej słuchały bajdulek opowiadanych przez gospodynię.

Zostały u niej kilka dni. Wspólnie z nią pieliły ogródek, gotowały obiady, piekły ciasta, a wieczorami zanurzały się w świat fantazji, słuchając kolejnych opowiadań, bajdulek, baśni i legend…

Autor: Archiwista SC

Wakacje postanowiły odpocząć – 34

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się do Szkoły Czarowania Babci Jagi, bo myślały naiwnie, że nauczą się tu czarować. Ze zdziwieniem przyjęły informację, że w tej szkole trwa nieustający kurs przygotowawczy, a młode wróżki i czarodzieje uczą się tego, co dorośli czarodzieje i wróżki powinni wiedzieć, zanim przystąpią do czarowania.

Wakacje uznały, że to jest nudne i powędrowały dalej – w kolejne krainy.

Razem z nimi chciało wybrać się kilkoro znudzonych szkołą uczniów, ale niestety nie udało się im przekroczyć granic szkolnego terenu. Zostali więc, myśląc smętnie o wakacjach i marząc, że kiedyś uda się im stąd wyrwać.

Autor: Merlinek

Rozlewiska rzeki lśniły – 37

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się wróżek. Ich delikatne skrzydełka migotały w świetle księżyca. Uroku całej scenie dodawał też wodny pył, który unosił się dookoła.

Wróżki kąpały się i paplały beztrosko, bawiąc się i karmiąc księżycowym blaskiem, który dodawał ich czarom mocy urzekającej, księżycowej, srebrnej tajemnicy.

Przygrywały im cykady, kumkały żaby, a zakochany młody mężczyzna grający na flecie tęskną melodię sprawił, że coraz więcej wróżek tańczyło, oddając się urokowi księżycowej nocy.

Koncert cykad, żab i fletu podobał się nawet księżycowi, który był wyraźnie zadowolony i świecił coraz mocniej.

Autor: Jagódka

Rozlewiska rzeki lśniły – 25

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się dziewcząt. Przyglądała się im z dużą przyjemnością pewna dziewczyna, która zerkała na nie od czasu do czasu podczas rozmowy z inną dziewczyną i młodym mężczyzną – opiekunem kąpiącej się młodzieży. Prowadził obóz naukowy mikrobiologów, a dwie młode dziewczyny były wizytatorkami z ramienia uczelni. Wyraźnie widać było, że jedna z nich chętnie dołączyłaby do grupy pluskającej się w rzece, jednak grzeczność nakazywała jej dalej prowadzić rozmowę…

Całą scenę obserwowali z ukrycia nauczyciele Szkoły Czarowania. Za zgodą Kokoryczki (młodej wizytatorki), przenieśli się do jej wspomnienia, żeby poznać tajemnicę jej świata. Kokoryczka wielokrotnie ich zaskakiwała – nie miała ani odrobiny czarodziejskich zdolności, nie umiała posługiwać się magią – nawet jeśli ta była dostępna, a jednak trafiła do ich szkoły i coraz częściej zachowywała się tak, jak zachowałaby się wróżka lub czarodziej. Często zauważała też rzeczy, które powinni widzieć tylko czarodzieje…

Teraz, nauczyciele, dalej obserwując Kokoryczkę, otworzyli swoje zmysły na świat, z którego pochodziła. Dźwięki, zapachy, smaki, dotyk, wrażenia… Chłonęli i przetwarzali zebrane informacje. Pomagał im Głos nadzorujący cały eksperyment.

– Chyba rozumiem tajemnicę Kokoryczki – szepnęła Babcia Jaga, dając jednocześnie znak Głosowi, by przeniósł ją z powrotem do Szkoły Czarowania. Jęczydusza i Merlin poszli jej śladem. Tylko Jenczy pozostała trochę dłużej w świecie Kokoryczki, jednak i ona za chwilę dołączyła do pozostałych. Była wyraźnie wzruszona.

– Tam jest tyle piękna, że aż chce się płakać z radości – szepnęła, z trudem opanowując wzruszenie.

– To piękno nadaje scenie Kokoryczka, czy jest to cecha jej świata? – zainteresował się Merlin, uważnie przyglądając się Jenczy.

– To chyba cecha jej świata – mruknął zamyślony Głos – jest tam wiele harmonii i niewymuszonego piękna. Ludziom trudno będzie to zepsuć.

– Przecież już psują – zdziwiła się Jęczydusza

– Coś niezwykłego jest w tej planecie – powiedziała Babcia Jaga – To tak, jakby Ziemia sama broniła się przed zepsuciem i obdarowywała swoich mieszkańców prawdziwymi łaskami.

– Wszystkich? – zapytał rzeczowo Merlin.

– Być może tylko tych, którzy są w stanie je przyjąć – odezwał się Głos.

– Być może…, w każdym razie jestem już przekonana, że Kokoryczka jest bezpieczna i nadal możemy ją gościć w naszej szkole. Na pewno nie sprowadzi na nas żadnego niebezpieczeństwa – skomentowała Babcia Jaga

– Zgadzam się z tobą – potwierdził Głos i zapytał – czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości?

Wszyscy pokręcili przecząco głowami i wpatrywali nadal w piękną scenę z kąpiącymi się dziewczynami.

– Wyczuwam w Kokoryczce jakiś żal związany z tym wydarzeniem – szepnęła Jęczydusza.

– Sama o tym wspomniała – z rozczuleniem skomentowała Babcia Jaga.

– Taaak?

– Pytała mnie, czy mogłaby zdobyć trochę czarodziejskich zdolności, bo chciałaby namalować dwa obrazy – młodą brzózkę tańczącą na wietrze oraz dziewczęta kąpiące się w świetle księżyca…

– Myślę, że namaluje te obrazy… Czary nie są jej potrzebne… chyba nie… – szepnęła Jenczy, która też nie odrywała wzroku od kąpiących się sylwetek i całej scenie przyglądała się z dużą przyjemnością…

Autor: Archiwista SC

Rozlewiska rzeki lśniły – 5

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się osób. Ten obraz mam przed oczami. Od wielu lat marzę o tym, bo go kiedyś namalować. Skąpane księżycowym blaskiem sylwetki moich koleżanek były tak przepiękne, że chciałabym jakoś uchwycić to ulotne wrażenie.

Autor: Kokoryczka

Wilk przymrużył oczy – 28

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo byłaby to łatwa zdobycz, zbyt łatwa…

Zdecydował, że zbliży się do Kapturka i będzie udawał psa. Zobaczy, czy ktoś jeszcze idzie za Kapturkiem… Kto wie, może będzie miał dziś smaczny obiad? Kto wie…

Autor: Merlinek