Gromadka dzieci – 65

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki. Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o cudach tego świata, i jego niewyobrażalnym bogactwie… Bogactwie uczuć, kolorów, zapachów, smaków i wszystkiego, czego mogą doświadczyć, stając się czującymi ludźmi. Babcia znała te smaki, smakowała je przez całe życie. Eliksir życia, przez innych tak bardzo poszukiwany, był w niej. Ona już dawno odkryła jego sekret i źródło.

dla Maleństwa napisała Mama

Roztańczona brzózka – 50

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru. Pewnego razu o wschodzie słońca, gdy noc stawała się dniem, nieopodal w małym strumyku brzózka zauważyła, że staje się kobietą. Stało się to tak nagle, że sama nie mogła oderwać oczu od swojego „nowego” oblicza. Zmiana dla niej była ogromna, dla innych niezauważalna. To, co działo się w jej wnętrzu, napełniło ją niewyobrażalną siłą, tym bardziej, że czuła, że za tą przemianę odpowiedzialna jest sama Matka Ziemia. Ta sama, która ją tu sprowadziła, a teraz stała się świadkiem jej przemiany z dziewczynki w kobietę, kobietę którą zawsze pragnęła być.

dla Maleństwa napisała Mama

Delikatna mgiełka – 59

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy. Na prastarym brzegu Wisły ziarenka piasku przesypywały się to w prawo, to w lewo. Każde, lekkie jak piórko, czekało na zaproszenie wiatru do niekończącej się nigdy zabawy, to tu, to tam, to tu, to tam… Nigdy nie wiedziały, gdzie będą za chwilę. Nic nie planowały, bo i po co. Ich przeznaczeniem był przecież odwieczny ruch, ruch ku przestworzom.

dla Maleństwa napisała Mama

Poranek obudził się – 50

Poranek obudził się i leniwie przeciągnął. Otworzył oczy i uśmiechnął się do siebie i słoneczka, które właśnie pomachało do niego z błękitnego nieba jednym z wesołych promyków. Wiedział, że każdy dzień to dla niego niespodzianka i zapowiedź czegoś niewyobrażalne niesamowitego.

dla Maleństwa napisała Mama

Mała śnieżynka – 52

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Był to przepiękny widok, bowiem każda z gwiazdek była inna, każda piękna, błyszcząca i cudowna. Każda, też doskonale czuła wiatr. Wszystkie pozwalały się jemu lekko prowadzić w tym śnieżnym tańcu. Wiatr był ich sprzymierzeńcem, dzięki któremu mogły pokonać tak długą drogę z nieba na ziemię.
Mała Śnieżynka nie walczyła więc z siłami natury, bo chociaż zabawa z wiatrem i koleżankami sprawiała jej dużo radości, wiedziała, że w końcu dotrze do swojego celu.

dla Maleństwa napisała Mama