Rozlewiska rzeki lśniły – 32

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się dzikich koni. Prychały i potrząsały grzywami przechodząc na drugą stronę rozlewiska rzeki. Woda sięgała im tylko do wysokości kolan… Przeszły i zniknęły za drzewami. Jak tylko to się stało, nad rzeką znowu zapanowała cisza…

Autor: Ewa Majewska

Rozlewiska rzeki lśniły – 31

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się młodych ludzi. Biwak czas wolny. Takie nocne kąpiele to zupełnie coś innego niż za dnia. To wrażenie czegoś nowego i niezwykłego. To poczucie naprawdę maksymalnego wykorzystania czasu i pięknego miejsca, by dobrze się zrelaksować.

Autor: Adam

Rozlewiska rzeki lśniły – 30

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się…

Żona i dzieci pięknie wyglądały w księżycowym świetle. Mężczyzna z uznaniem pomyślał, że był to dobry pomysł, żeby zaprosić bliskich na biwak.

Takie chwile dodają piękna w życiu.

Cała rodzina długo będzie o tym pamiętać…

dla Darka napisała Ewa Damentka

Rozlewiska rzeki lśniły – 28

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się… Czy wrażenia z nocnej kąpieli, ale bez światła księżyca są inne? Pewnie tak. Czy rzeka wie, że księżyc raz świeci, a raz nie? Księżyc ma wpływ na przypływy i odpływy, ale czy wpływa także na prąd rzeki?

dla Ewy napisał Adam

Rozlewiska rzeki lśniły – 27

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się elfów. W taką księżycową noc przynajmniej raz do roku zbiegają się w jedno miejsce nad rzeką i harcują…Wymieniają się wtedy też wiadomościami i nowinkami. Gdy je przypadkiem spotkacie, nie spłoszcie ich…Odejdźcie cichutko i dyskretnie, nie łamiąc gałęzi pod waszymi stopami…

Autor: Ewa Majewska

Rozlewiska rzeki lśniły – 25

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się dziewcząt. Przyglądała się im z dużą przyjemnością pewna dziewczyna, która zerkała na nie od czasu do czasu podczas rozmowy z inną dziewczyną i młodym mężczyzną – opiekunem kąpiącej się młodzieży. Prowadził obóz naukowy mikrobiologów, a dwie młode dziewczyny były wizytatorkami z ramienia uczelni. Wyraźnie widać było, że jedna z nich chętnie dołączyłaby do grupy pluskającej się w rzece, jednak grzeczność nakazywała jej dalej prowadzić rozmowę…

Całą scenę obserwowali z ukrycia nauczyciele Szkoły Czarowania. Za zgodą Kokoryczki (młodej wizytatorki), przenieśli się do jej wspomnienia, żeby poznać tajemnicę jej świata. Kokoryczka wielokrotnie ich zaskakiwała – nie miała ani odrobiny czarodziejskich zdolności, nie umiała posługiwać się magią – nawet jeśli ta była dostępna, a jednak trafiła do ich szkoły i coraz częściej zachowywała się tak, jak zachowałaby się wróżka lub czarodziej. Często zauważała też rzeczy, które powinni widzieć tylko czarodzieje…

Teraz, nauczyciele, dalej obserwując Kokoryczkę, otworzyli swoje zmysły na świat, z którego pochodziła. Dźwięki, zapachy, smaki, dotyk, wrażenia… Chłonęli i przetwarzali zebrane informacje. Pomagał im Głos nadzorujący cały eksperyment.

– Chyba rozumiem tajemnicę Kokoryczki – szepnęła Babcia Jaga, dając jednocześnie znak Głosowi, by przeniósł ją z powrotem do Szkoły Czarowania. Jęczydusza i Merlin poszli jej śladem. Tylko Jenczy pozostała trochę dłużej w świecie Kokoryczki, jednak i ona za chwilę dołączyła do pozostałych. Była wyraźnie wzruszona.

– Tam jest tyle piękna, że aż chce się płakać z radości – szepnęła, z trudem opanowując wzruszenie.

– To piękno nadaje scenie Kokoryczka, czy jest to cecha jej świata? – zainteresował się Merlin, uważnie przyglądając się Jenczy.

– To chyba cecha jej świata – mruknął zamyślony Głos – jest tam wiele harmonii i niewymuszonego piękna. Ludziom trudno będzie to zepsuć.

– Przecież już psują – zdziwiła się Jęczydusza

– Coś niezwykłego jest w tej planecie – powiedziała Babcia Jaga – To tak, jakby Ziemia sama broniła się przed zepsuciem i obdarowywała swoich mieszkańców prawdziwymi łaskami.

– Wszystkich? – zapytał rzeczowo Merlin.

– Być może tylko tych, którzy są w stanie je przyjąć – odezwał się Głos.

– Być może…, w każdym razie jestem już przekonana, że Kokoryczka jest bezpieczna i nadal możemy ją gościć w naszej szkole. Na pewno nie sprowadzi na nas żadnego niebezpieczeństwa – skomentowała Babcia Jaga

– Zgadzam się z tobą – potwierdził Głos i zapytał – czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości?

Wszyscy pokręcili przecząco głowami i wpatrywali nadal w piękną scenę z kąpiącymi się dziewczynami.

– Wyczuwam w Kokoryczce jakiś żal związany z tym wydarzeniem – szepnęła Jęczydusza.

– Sama o tym wspomniała – z rozczuleniem skomentowała Babcia Jaga.

– Taaak?

– Pytała mnie, czy mogłaby zdobyć trochę czarodziejskich zdolności, bo chciałaby namalować dwa obrazy – młodą brzózkę tańczącą na wietrze oraz dziewczęta kąpiące się w świetle księżyca…

– Myślę, że namaluje te obrazy… Czary nie są jej potrzebne… chyba nie… – szepnęła Jenczy, która też nie odrywała wzroku od kąpiących się sylwetek i całej scenie przyglądała się z dużą przyjemnością…

Autor: Archiwista SC