Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło, dymiło i wrzało. Syczało, buchało, chlapało, aż narosło, wykipiało i zalało.
Autor: Justyna Czekała
ćwiczenia literackie
Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło, dymiło i wrzało. Syczało, buchało, chlapało, aż narosło, wykipiało i zalało.
Autor: Justyna Czekała
Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił, tak jak po gwałtownej burzy zmienia się powietrze w mieście i wtedy dopiero – już po fakcie – każdy jego mieszkaniec odczuwa ulgę i stwierdza, że tej zmiany potrzebował.
Autor: Justyna Czekała
Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło dzikie zwierzę. Ciągle sprawiało problemy, a że nikt łącznie z nim samym nie wiedział, że to przecież nieudomowiona bestia, wszyscy zgodnie stwierdzili, że zwierzę jest chore i jako takie najbezpieczniej trzymać je w klatce. Tkwiłoby tam do końca życia, przekonane o słuszności swojego zamknięcia, gdyby przypadkiem nie zobaczyło przez kraty podobnego sobie na wolności. Klatka została rozniesiona w pył, a zwierzę zniknęło w lesie za siedmioma rzekami, gdzie od początku było jego miejsce.
Autor: Justyna Czekała
Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło całe pole marchewek. Między nimi stał stary strach na wróble. Zając zjawiał się codziennie o tej samej porze, wybierał jedną marchewkę i, oparty o stracha na wróble, chrupał ją niespiesznie. Jacy ci ludzie mili, że pomyśleli o wygodzie zająca podczas posiłku!
Autor: Justyna Czekała
Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił…, a mówiła mama: „zanim naciśniesz guzik, zablokuj pokrywkę blendera”.
Autor: Justyna Czekała
Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim powietrze pachnące dymem, piernikiem i gorącą czekoladą. Rozbłyski odbijały się w uważnych kocich oczach. Kiedy jednak korzenne aromaty zagłuszył zapach tuńczyka, puchaty czarny kleks natychmiast zniknął z parapetu.
Autor: Justyna Czekała
Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił… Szybkim ruchem wyrwany ząb zostawił przed oczyma mnóstwo wirujących gwiazdek.
Autor: Justyna Czekała
Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim rzędy uśmiechniętych bałwanów w ogrodach i przy bramach. Większość z nich była niemal jednakowa i podobnie obojętna na otoczenie. Tylko niektóre sprawiały wrażenie, jakby całkiem trzeźwo spoglądały przed siebie.
Autor: Justyna Czekała
Kolorowe fajerwerki pięknie przyozdabiały nocne, zimowe niebo. Żegnały przemijający Stary Rok i witały Nowy, który właśnie nadszedł, a wraz z nim plany na kolejne 365 dni. Migotanie świateł kładło się na nowym kalendarzu, otwartym na całorocznym grafiku. Refleksy ślizgały się po drobnych literach notatek, jak dzieci po zamarzniętej sadzawce za płotem.
Autor: Justyna Czekała
Mikołaj szykował świąteczne prezenty. Pomagały mu wolontariuszki Szlachetnej Paczki, które sprawiały wrażenie niezniszczalnych. Pojawiły się nie wiadomo skąd i od pierwszego aż do ostatniego dnia sezonu uwijały się z całą procedurą. Sam Mikołaj, choć przyzwyczajony do wytężonej pracy, patrzył na wolontariuszki z podziwem i ogromnym szacunkiem dla ich zaangażowania. Dzięki tym niepozornym, ale energicznym stworzeniom znów mógł uwierzyć w magię Świąt.
Autor: Justyna Czekała