Za górami za lasami – 41

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło pole pełne wysokiej trawy. Trawa służyła do tarzania się, albo żeby trenować ze stryjkiem podchodzenie kuropatw. Wzdłuż pola rosły wielkie śliwy i z nudów czasem wdrapywało się na którąś i wyjadało wszystkie owoce w zasięgu ręki. Tylko potem stryjek jakoś nie wierzył, że to szpaki dobrały się do śliwek.

Autor: Justyna Czekała

Za górami za lasami – 37

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło nowe pokolenie – pokolenie pięknych i silnych ludzi. Nie bali się ognia ani ciemności. Szanowali chleb, ale śmiali się głośno. Zachwycały ich proste rzeczy, więc wymyślali ich coraz więcej i lepiej. Obudzili się z szeptanych im zewsząd historii na tyle wcześnie, by nikomu nie służyć. Aż lżej się człowiekowi robiło na duszy. Że jednak warto było.

Autor: Justyna Czekała

Za górami za lasami – 33

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło poletko obojczyków. Kiedy bieliły się o poranku, słońce wydobywało z nich niemy urok alabastrowych rzeźb. Ale kiedy wieczorem zrywał się wiatr, z każdym powiewem obojczyki zgrzytały o siebie i wydawało się, że nadchodzi armia żywych trupów.

Autor: Justyna Czekała

Ptasie trele – 26

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot czasem zacinał się i jedynie wtedy można było poznać, że dźwięki natury dobywają się z głośników na wieżach kontrolnych. Nie trzeba było jednak wsłuchiwać się w odtwarzany w kółko ptasi śpiew, by zauważyć brak śpiewaków. Wystarczyło rozejrzeć się po okolicy, gdzie już od dawna, poza szumem zmutowanych roślin i rzadkim jazgotem zginającej się stali szkieletów pogrążonych w gruzach, stopniowo przejmowanych przez zieleń dzikszą niż kiedykolwiek, nie było słychać absolutnie nic.

Autor: Justyna Czekała

Ptasie trele – 20

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot z wdziękiem zakłócał ciszę nocną. Wybiła trzecia nad ranem. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie była to pora duchów, ale nocnych marków i rannych ptaszków.

Autor: Justyna Czekała

Ptasie trele – 14

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot niósł się między mury i przypominał więźniom korporacyjnych gmachów o istnieniu prawdziwego życia.

Autor: Justyna Czekała

Ptasie trele – 9

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot wygładzał czoła, uspokajał oddechy i dodawał energii lepiej niż wszystkie tabletki świata. Wystarczyło otworzyć okna.

Autor: Justyna Czekała

Ptasie trele – 5

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot bez pytania tworzył ścieżkę dźwiękową wielu istnień naraz. I gdyby je zapytać, mogłyby pewnie wybrać inną, ale na szczęście ptaki nie pytały nikogo o zdanie, bo właśnie ta była dla wszystkich najlepsza.

Autor: Justyna Czekała