Przez kawiarniane okno – 56

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich… rozwiązanie. Szło sobie wolniutko, rozglądając się uważnie i wypatrując osób, którym mogłoby się przydać.

Wynalazcom podsuwało pomysły, pokazywało wizję przedmiotów, które dopiero miały powstać. Ciężarnym kobietom przynosiło ulgę i ułatwiało poród. Ludziom w kłopotach podsuwało nowe pomysły i dawało nadzieję. Wokół samotnych robiło tłok, żeby poczuli bliskość ludzi – przynajmniej na pewien czas.

Teraz szło i samo było ciekawe, jakie rozwiązanie przyjdzie mu do głowy i komu tym razem pomoże…

Autor: Ewa Damentka

Wakacje postanowiły odpocząć – 16

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się do restauracji. Smakowała im potrawa, którą im podano, więc uznały, że najpierw – w ciągu najbliższych dni – skosztują wszystkie dania, wymienione w karcie, a następnie przejdą do kolejnej restauracji, pizzerni, kawiarni, pubu…. Gdy wypróbują już wszystkie lokale w mieście, wybiorą się w podróż dookoła świata i będą próbowały wszystkich dań w każdej napotkanej jadłodajni. Zamierzały skrupulatnie szukać każdego, nawet najmniejszego lokalu – we wszystkich zwiedzanych miejscowości i ich okolicach, Ciekawe, kiedy zakończą swoją podróż?

Autor: Ewa Damentka

Wakacje postanowiły odpocząć – 12

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się do pracy. Zorganizowany rytm, nużące zajęcia, gonitwa myśli, obawa, czy zdążą wszystko zrobić na czas – to było coś odświeżającego i miłego po całym życiu odpoczywania i „nic nierobienia”.

W pracy wytrzymały dwa tygodnie. Uznały, że to wystarczy i że mogą już zakończyć urlop.

Wróciły do swojego normalnego wakacyjnego rytmu, ale teraz, dzięki przeżytemu urlopowi, cieszą się ze swojego życia i bardzo doceniają swój luz, brak obowiązków i możliwość odpoczywania cały czas.

A dzięki temu ludzie odpoczywają razem z nimi.

dla Eli napisała Ewa Damentka

Rozlewiska rzeki lśniły – 36

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się osób. Śmiali się, przekomarzali i pryskali wodą – nieświadomi faktu, że współtworzą uroczy obrazek, który wywołuje uśmiech na twarzy i w sercu. Widok tak piękny, że trudno go zapomnieć…

Autor: Ewa Damentka

Rozlewiska rzeki lśniły – 30

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się…

Żona i dzieci pięknie wyglądały w księżycowym świetle. Mężczyzna z uznaniem pomyślał, że był to dobry pomysł, żeby zaprosić bliskich na biwak.

Takie chwile dodają piękna w życiu.

Cała rodzina długo będzie o tym pamiętać…

dla Darka napisała Ewa Damentka

Rozlewiska rzeki lśniły – 21

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się słoni. Całe stado korzystało z kojącego chłodu rzeki, ciepłego powietrza i srebrnego blasku księżyca, który dodawał tej scenie trochę tajemniczości. Srebrem barwione kontury zwierząt poruszały się dostojnie. Czasem małe słoniątko podskoczyło, trzymając trąbę do góry, żeby złapać trochę srebrnej poświaty…

Całą scenę obserwował brodaty badacz, który ukrył się w krzakach, żeby nie płoszyć zwierząt. Zmęczony upałem też chętnie skorzystałby z uroków rzeki, jej chłodu i światła księżyca, ale nie chciał wyjść z kryjówki. To było jedno z ostatnich stad żyjących na wolności. Postanowił zrobić trochę zdjęć. Umościł się wygodnie, otworzył aparat i zaczął fotografować słonie, ładnie kadrując ich sylwetki i rzekę spowitą srebrną poświatą.

Autor: Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 32

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo było w niej coś niezwykłego.

Miał rację…, nie była to mała dziewczynka, tylko drobna kobieta ubrana na czerwono. Emanowała z niej taka siła, że wilk aż się przestraszył. Nie mógł się wycofać z godnością, bo kobieta już go zobaczyła. Zaczął więc udawać bezdomnego psa i nawet dał się pogonić płowemu psu, który towarzyszył tej kobiecie.

Schowany za krzakami dalej ją obserwował, zastanawiając się, skąd w tej drobnej postaci taka olbrzymia moc.

A kobieta, niczego nieświadoma, dalej spacerowała ze swoim wiernym psem po pięknym lesie…

dla Eli napisała Ewa Damentka

Wilk przymrużył oczy – 18

Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo nie lubił Czerwonych Kapturków.

Poprawka – lubił Czerwone Kapturki, ale zanim mógł się do nich dobrać, musiał najpierw zjeść ich babcie. A te bywały różne – chude, łykowate lub grube, tłuste i wodniste – przeważnie wszystkie były niesmaczne.

Miał po nich wielotygodniowe niestrawności. Kąski małego, soczystego Czerwonego Kapturka były przepyszne, ale niestrawność po zjedzeniu babci była coraz większa. No i ten myśliwy, który zjawia się coraz częściej…

Wilk mocniej przymrużył oczy i wpatrując się w Czerwonego Kapturka, toczył ze sobą wewnętrzną walkę – ulec pierwotnemu instynktowi i podejść do Kapturka, czy rozsądkowi, który podsuwał obraz niesmacznej babci.

Gdy Czerwony Kapturek zbliżył się do wilka na kilka kroków, wilk odwrócił się i odszedł, żeby zapolować na zająca. Długouchy i długoskoki jednak bez wątpienia jest smaczniejszy od starej babci…

Czerwony Kapturek poszedł swoją drogą, nie mając nawet pojęcia, że ominęła go możliwość zaistnienia w baśni i zyskania niezwykłej popularności z tym związanej.

Autor: Ewa Damentka