Droga początkowo łatwa – 25

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, pewne zdziwienie wywoływał fakt, że na tym szczycie znajdowało się wielu turystów. Niektórzy nawet w klapkach i lekkim ubraniu. A obok widać było stację kolejki linowej.

Autor: Ewa Damentka

Roztańczona brzózka – 54

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru.

Pewnego razu nadeszła jesień, a potem zima. Listki brzózki opadły i tylko jej gałązki tańczyły na wietrze.

Było coraz zimniej i wreszcie spadł śnieg, który otulił ziemię i gałązki brzózki. Gdy zawiał wiatr, gałązki zaczęły znów tańczyć, strącając z siebie śnieżny puch.

Ciekawe, czy wiosenne listki wiedzą cokolwiek o śniegu, który zimą otula ziemię i wszystko, co na niej rośnie? Nie wiem…

Wiem za to, że dzięki zmianom, które ciągle zachodzą, możemy cieszyć się ze świeżej wiosennej mgiełki zielonych brzozowych listków. Możemy również podziwiać dojrzałą zieleń letnich liści i przepiękne żółte jesienne listeczki, które też ładnie tańczą na wietrze, a nawet z wiatrem, gdy są przez niego strącane z brzózki. Oczywiście, możemy też cieszyć się zimą, która umożliwia jazdę na sankach i lepienie bałwana.

dla Maleństwa napisała Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 21

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, można było sprawdzić, czy jest zasięg i zadzwonić do rodziny i przyjaciół, a nawet zrobić sobie selfie, umieścić je na Facebooku i napisać: „tu teraz jestem”.

Autor: Ewa Damentka

Wzruszona Babcia Jaga – 52

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się swoim wielbicielom. Przyszli bez zapowiedzi – każdy w garniturze, pod krawatem, z bukietem róż w ręku.

Panowie spoglądali na siebie spode łba i wyraźnie czekali, którego z nich zaprosi do środka.

Babcia zawołała wnuczkę, żeby zabrała kwiaty i wstawiła je do wazonów z wodą, a sama zapytała swoich gości, czy nie przebraliby się w stroje robocze, które były w składziku, i pomogliby jej skopać ogródek i skosić trawnik przed domem.

Kiedy skończą, wszyscy zjedzą wspólny obiad, który właśnie gotuje. Cały dom, wypełniały już smakowite zapachy…

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 17

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, trzeba było nadal pamiętać o ostrożności. Zarówno ostrożności w wyznaczaniu kolejnych celów, jak i ostrożności w przygotowaniach do ich realizacji. A przede wszystkim ostrożności w drodze powrotnej do domu. Trzeba było ciągle pamiętać o szacunku dla gór i o tym, że nadal przebywa się w bardzo trudnym i niebezpiecznym terenie. Ta ostrożność jest potrzebna, jeżeli chcemy się cieszyć kolejnymi zdobytymi szczytami.

Autor: Ewa Damentka

Wzruszona Babcia Jaga – 50

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się swoim kotom. Baraszkowały, turlały się, łaziły po firankach i świetnie się bawiły. Z trudem rozpoznawała swojego starego, ospałego kota. Teraz, przy młodszym koledze ożywił się i dokazuje, jakby był małym kociakiem. „To był świetny pomysł, żeby przynieść mu kompana” – pomyślała – „nikt nie powinien być samotny, nawet kot”.

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 14

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, rosło poczucie własnej wartości. Rosła również ciekawość – co dalej? Dokąd chcę zawędrować? Co jeszcze chcę osiągnąć? Czasami, gdy szczyt był rozległy i jeszcze niezagospodarowany, przychodziła myśl, by wybudować na nim schronisko i zarabiać, oferując usługi kolejnym wędrowcom, którzy tu kiedyś przybędą. Na pewno ucieszą się, gdy po zdobyciu szczytu będą mogli się umyć i zostaną poczęstowani kubkiem gorącej, aromatycznej herbaty.

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 11

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, można było na kamieniu wyryć swoje imię, nazwisko i datę, żeby inni zdobywcy wiedzieli, że wędrowiec już tam był przed nimi. A przy okazji, niby przypadkiem, można było zrzucić z góry inne kamienie – z wcześniejszymi napisami.

Wiele osób zostawia swe oznaczenia na kamieniach na szczycie góry, nie zważając na to, że idąc pod górę, mijali wiele kamieni z wyrytymi nazwiskami i datami. Zastanawiali się nawet, po co ktoś miałby zostawiać kamienie w dolinie lub na zboczu góry. Teraz już wiedzą, ale zawsze można udawać, że kamienie poprzedników zostały strącone przez wiatr.

Pytanie – po co strącać te kamienie? Dla świadomości, że przez tylko przez chwilę pozostaną na samej górze, bo potem strąci je kolejny wędrowiec? Może warto zgodzić się na współdzielenie zwycięstwa? Zwłaszcza, jeśli zdobywamy szczyt olbrzymiej góry, który wcześniej, a może nawet dużo wcześniej, został zdobyty przez kogoś innego?

Autor: Ewa Damentka