Zmęczony mężczyzna – 48

Zmęczony mężczyzna zasnął przed telewizorem. Śniło mu się, że ma piegi, włosy zaplecione w warkoczyki i skacze na jednej nodze. Dopiero po chwili zorientował się, że jest Fizią Pończoszanką, postacią z dziecięcej bajki. Dziwne to było, ale miał duże poczucie humoru, więc skorzystał z tej niezwykłej okazji i bawił się w najlepsze. Poza tym śniło mu się jeszcze, że był Żwirkiem, Muchomorkiem, Pszczółką Mają, Guciem, Bolkiem, Lolkiem, dziadkiem Mrozem, a na koniec został misiem Kolargolem. Żałował tylko, że we śnie nie było z nim jego dzieci – na pewno świetnie by się razem bawili.

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 33

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, otwierała się nowa droga. Szczególna droga, bo prowadząca do Jaskini Skarbów. Każdy ją ma. Swoją własną. Wejście do niej jest mniej lub bardziej zakryte. Droga – mniej lub bardziej zagmatwana, ale ze szczytu, który się właśnie zdobyło, biegnie prosta ścieżka do osobistej Jaskini Skarbów. Wędrowcze, zajrzyj tam, ona już od dawna czeka na Ciebie.

Autor: Ewa Damentka

Duży stół wystawiono – 52

Duży stół wystawiono na środek pokoju i nakryto białym obrusem. Położono na nim talerze, sztućce, szklaneczki i potrawy wigilijne w pięknych salaterkach. Na stole było więcej talerzy niż zwykle. Przyszykowano bowiem dodatkowe nakrycie – dla niespodziewanego gościa, który dziś pewnie przyjdzie. Musi przyjść. Na pewno przybędzie. Czuły to serca wszystkich domowników, chociaż nie wiedzieli, kto to będzie. Niespodziewany gość przecież nie zapowiada się wcześniej. Młody mężczyzna, patrząc na rumieńce i podekscytowanie swojego małego synka, był przekonany, że gość wkrótce się zjawi. I rzeczywiście tak się stało. Niespodziewany gość przyszedł i… już w domu pozostał, dzieląc się swoją świeżością i miłością, ku radości całej rodziny…

dla Taty Maleństwa napisała Ewa Damentka

Zmęczony mężczyzna – 44

Zmęczony mężczyzna zasnął przed telewizorem. Śniło mu się, że ogląda piłkarskie mistrzostwa świata, w których Polska grała w finale z Niemcami. Mocno trzymał kciuki za swoją drużynę. Napięcie sięgało zenitu, bo mecz dobiegał końca, a był remis 2:2. Nagle, z wielkim żalem obudził się, nie wiedząc, kto wygrał…

Autor: Ewa Damentka

Wesołe światełka – 4

Wesołe światełka oplotły miejskie drzewa, budynki i latarnie. Świąteczny nastrój udzielał się nie tylko przechodniom. Bardzo mocno odczuwały go również dzieci, które cieszyły się, że niedługo Gwiazdka i zastanawiały się, co dostaną pod choinkę. Te bardziej przezorne pisały list do Świętego Mikołaja i dawały go rodzicom z prośbą o wysłanie.

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 29

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, przeżywało się wzruszenie i wdzięczność, że to się stało. Kolejny szczyt zaliczony, a granica możliwości w związku z tym przesuwała się dalej – na kolejne wyzwania, które już czekają…

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 71

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o mroźnej zimie, która malowała lodowe kwiaty na oknach i powodowała, że wielkie sople lodu pokrywały drzewa, balustrady i budynki. Umiała nawet zamrozić fale na morzu i wodospady na lądzie. Po pewnym czasie ustępowała miejsca przedwiośniu, a następnie słodkiej zielonej wiośnie. Są jednak miejsca na Ziemi, które są jej królestwem i panuje tam wiele miesięcy lub nawet cały rok.

Dzieciom, siedzącym na puchatym dywanie, blisko rozpalonego kominka, zupełnie nie przeszkadzały straszne opisy, w które trudno było uwierzyć, gdy przebywało się w ciepłym, bezpiecznym pomieszczeniu, więc gdy tylko babcia milkła, to dopominały się głośno o kontynuowanie bajki o strasznej zimie.

Babcia mówiła chętnie, puszczając przy tym oko do rozbawionej Zimy, która przyglądała się całej scenie przez okno, a następnie lodowymi soplami ozdobiła dom, płot i drzewa w sadzie.

Autor: Ewa Damentka

Wesołe światełka – 1

Wesołe światełka oplotły miejskie drzewa, budynki i latarnie. Świąteczny nastrój udzielał się nie tylko przechodniom. Bardzo mocno odczuwali go również sprzedawcy. To były ich żniwa. Wesołe światełka obwieszczały, że ludzie będą robić dużo zakupów – jedzenie na święta oraz prezenty dla rodziny i przyjaciół. Sprzedawcy więc zamawiali kolejne partie towarów i cieszyli się, że z tego utargu utrzymają się przez wiele miesięcy.

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 70

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o trąbie powietrznej, która wędrowała przez świat, przenosząc bohaterów bajek z jednej krainy do innej.

I tak bohaterowie bajek eskimoskich trafili do Afryki, a bohaterowie bajek afrykańskich zostali przeniesieni na Antarktydę. Wymieszane zostały wszystkie opowieści.

Wtedy do pracy zabrali się bajkopisarze, którzy zaczęli porządkować spuściznę rozmaitych kultur. Wydawali antologie legend, baśni, bajek, bajeczek – z różnych czasów i z różnych stron świata.

Bohaterowie bajek powrócili do swoich krain i wszystko wróciło do normy. A dzięki temu, że zobaczyli inne światy, ich własne baśnie stały się bardziej kolorowe i dużo ciekawsze.

„Właśnie dlatego tak chętnie podróżujemy po świecie” – opowiadała babcia, która wiedziała, że już za kilka dni, w Wigilię, dzieci dowiedzą się, że wkrótce, razem z rodzicami, pojadą do Disneylandu pod Paryżem.

dla Maleństwa napisała Ewa Damentka

Delikatna mgiełka – 63

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budził się nowy dzień…

Warto wstać przed świtem i zawczasu dojechać w dogodne miejsce, by posłuchać śpiewu skowronka i obejrzeć ten spektakl, jakim jest wschód słońca nad Wisłą. Mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się to uda.

dla Maleństwa napisała Ewa Damentka