Czerwony samochód – 18

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i z zainteresowaniem przyglądał się mijającym go samochodom. Ciężarowym i osobowym. Starszym i młodszym. Zielonym, białym, czarnym i czerwonym jak on. Niektóre szalały. Demony dróg. Inne jechały wolniej, dostojnie. I te podobały mu się najbardziej. Ta klasa, ten szyk. Zadbane, wypielęgnowane, szanowane. Długością życia przejdą do historii. Jak on.

dla Eli napisała Danuta Majorkiewicz

Czerwony samochód – 17

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i drogi wielu państw. Kierowcy aut, które tak ciężko pracują, traktują je jak miejsce pracy, a nawet jako dom. To fajnie, że jadąc na przykład przez Europę, kierowca cały czas jest w domu. Są osoby, które uwielbiają jeździć i mają do tego dar, czy też predyspozycje. Większość takich kierowców przy swej zawodowej realizacji, być może nawet o tym nie myśląc – zaopatruje ludzi na całym globie prawie we wszystkie artykuły niezbędne do życia.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 16

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i był nieoceniony podczas wszystkich wypraw. Także i tym razem, kiedy zaczął padać ulewny deszcz. Tak ulewny, że samochód musiał się zatrzymać, bo widoczność na drodze zmalała praktycznie do zera. Lekko zjechał więc z drogi na pobocze. Po krótkiej chwili – może kilku zaledwie minutach – wokół niego pojawiły się rwące potoki pełne spływającego z gór błota. Nieco większy przepływał akurat pod nim. Udało się zapalić silnik i mimo boksowania kół wyjechać z niego i stanąć w bardziej fortunnym miejscu. Zatrzymać się tam nie można było jednak zbyt długo. Trzeba było już wkrótce podjąć próbę wydostania się z tego niebezpiecznego miejsca i przejechać przez rzekę na drodze, która pojawiła równie nagle, jak padający ulewny deszcz. I tę przeszkodę czerwony samochód pokonał. Wydostał wszystkich szczęśliwie na bezpieczniejszą, główną drogę prowadzącą wprost do domu.

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 14

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i górskie serpentyny. Górskie podróże trwają długo przy niewielkiej ilości przejechanych kilometrów. Jest to jednak normalny czas pracy osoby za kierownicą. Raczej na pewno, w porównywalnym czasie, auto na równinie przejedzie więcej kilometrów niż w górach. Podobnie w życiu codziennym – te same czynności w różnych warunkach będą przebiegały dłużej lub krócej.

dla Eli napisał Adam

Czerwony samochód – 13

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i jeszcze tylko ostatnich kilka kilometrów oddzielało go od mety. Biały dym zaczął wydobywać się spod maski, gdzie pracował całą parą rozgrzany do granic możliwości silnik. Jeszcze pisk opon, zakręt i powinien dotrzeć przy takiej prędkości do końca. Ta prędkość może mu zapewnić zwycięstwo. Wreszcie ostatni zakręt, lekki poślizg i ostatnia prosta. Jest pierwszy!!! Dzielny czerwony samochód znów „spisał się na medal”.

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 12

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i coraz bardziej przybliżał się do celu podróży. Kierowca był już bardzo zmęczony. Zależało mu, żeby jak najszybciej dojechać na miejsce, jednak odpowiedzialność zwyciężyła. Zjechał na pobocze, rozłożył fotel i zdrzemnął się chwilę. Potem zjadł kanapkę, popijając kawą z termosu. Gdy odpoczął, ruszył w dalszą drogę. Był gotowy, samochód również.

Autor: Ewa Damentka