Czerwony samochód – 28

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wspinał się na szczyt drogi. Celem jego był parking na Łysej Polanie, gdzie jadąca tym samochodem rodzina chciała zaparkować, przed udaniem się nad Morskie Oko. Tradycją rodzinną było już odwiedzanie najpiękniejszego stawu górskiego w Polsce.

Autor: Anna-Maria

Czerwony samochód – 27

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i mimo lekkiego opóźnienia dotarł w całej okazałości na wystawę zabytkowych samochodów. Znalazłszy się w doborowym towarzystwie, powoli ruszył w odświętnym konwoju głównymi ulicami miasta. Brawom i błyskom fleszy z aparatów nie było końca. W końcu to pierwsza taka impreza w mieście i do tego bardzo udana!

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 26

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i księżniczka uwięziona w wysokiej wieży przyglądała mu się z rosnącym zainteresowaniem. Ciągle miała nadzieję, że ktoś ją wyzwoli – że zjawi się rycerz na białym koniu (no dobrze, na jakimkolwiek koniu), w pełnej zbroi i pokona smoka, który ją więzi.

A tu nie widziała rycerza, tylko czerwony punkcik na horyzoncie, który stopniowo rósł i przybrał postać pudełka jeżdżącego na kółkach. Zainteresowana przyglądała mu się coraz uważniej, nie wiedząc, co ma o tym myśleć. Z żalem zobaczyła, że pudełko minęło ją i zaczęło się oddalać.

Musi więc czekać dalej na swojego wybawcę… Ale odtąd w jej snach, poza rycerzem na białym koniu, zaczęło pojawiać się dziwne czerwone pudełko jeżdżące na kółkach. „Ciekawe, co to jest” – myślała, zabijając nudę kolejnych mijających dni, tygodni i miesięcy… w ciągłej nadziei na wyzwolenie z niewoli smoka.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 25

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kolejne metry. Pewnego dnia kierowca czerwonego auta pomyślał, że będzie równoległe zapisywał przejechane kilometry ilością przejechanych miast lub innych ciekawych zdarzeń z trasy.

Kierowca pomyślał – „skoro astronomia przyjęła jednostki inne niż na przykład metry, to ja też będę się dobrze czuł, gdy wprowadzę coś nowego do »życia w drodze«”.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 23

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i bardzo nie chciał być sprzedany. Jego lata i przebieg zrobiły jednak swoje i coraz częściej dawały się we znaki. Po długich debatach i dyskusjach decyzja zapadła. Będzie służył w gospodarstwie i dowoził gospodarzy do pobliskiego sklepu i na niedzielne nabożeństwa. Zawsze lepsze to niż nic…

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 21

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wzgórza, i zakręty. Kierowca auta dbał o stan samochodu i lubił angażować się we wszelkie działania, które sprawiały, że auto było wzorowo sprawne. Właściciel samochodu uwielbiał podróże swoim autem. Planował trasy i czas przejazdu. Miał ulubione miejsca postoju i stacje tankowania. Inni ludzie patrzyli na starszego pana z uznaniem. Nie każdy traktuje auta z tak dużym zaangażowaniem, przypisanym przecież do przedmiotu.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 20

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i w pewnym momencie kierowca zatrzymał się. Przy drodze stała szczupła dama w średnim wieku, w stroju turystycznym. Była to Ela. Ela wsiadła do czerwonego samochodu po to, żeby wiózł ją po bezdrożach Podlasia, które tak sobie upodobała.

dla Eli napisał Dżony

Czerwony samochód – 19

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i ilekroć zasiadał w nim kierowca, uśmiechał się sam do siebie i czuł nieograniczającą go niczym WOLNOŚĆ. Tylko rozsądek nakazywał zwalnianie pedału gazu, bo noga sama dociskała go raz po raz, oddając się przyjemności bezgłośnego niemal płynnego i lekkiego pędu przed siebie ku odległej linii horyzontu…

Autor: Ewa Majewska