Wilk przymrużył oczy i uważnie wpatrywał się w idącą leśną ścieżką dziewczynkę w czerwonym kapturku. Zaniepokoiło go, że mała znalazła się w jego rewirze, bo wiedział, że Czerwone Kapturki zwykle mają skutecznych, mężnych obrońców.
Bał się, że schowany w krzakach myśliwy znowu zaszyje w jego wilczym brzuszku polne kamienie. Poprzednim razem długo trwało, zanim je wszystkie strawił. Teraz nie miał ochoty na powtórkę…
Długo patrzył na Czerwonego Kapturka, coraz bardziej mrużąc oczy, i…. zszedł mu z drogi.
Schował się w zaroślach i siedział cicho, czekając, aż dziewczynka zejdzie mu z oczu. Potem, klnąc pod nosem, głośno obiecywał sam sobie, że od dziś na zawsze wykreśla Czerwone Kapturki ze swojej diety.
dla Anny-Marii napisała Ewa Damentka