Wzruszona Babcia Jaga – 53

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się swoim podopiecznym, którzy właśnie przystępowali do działania. Trzy grupy wyszły z wielkiej sali, by wykonać przydzielone im zadania.

Osoby bez przydziału zostały, by medytować pod przewodnictwem Babci Jagi. Wyobrażali sobie, że światło przenika ich szkołę, jej uczniów, nauczycieli, mieszkańców i gości oraz sprawę, nad którą właśnie pracują.

Borówka dołączyła do nich razem z Kokoryczką. Obydwie miały spokojne twarze, mimo że ich świat znajdował się w wielkim niebezpieczeństwie. Starannie pielęgnowały spokój i dobre myśli, bo wiedziały, że panika tylko pogorszy sytuację. W trakcie medytacji obydwie wyglądały, jakby lśniły wewnętrznym blaskiem.

Nagle zniknęły, jakby rozwiały się w powietrzu…

– Zrobione – odezwał się Głos – teraz wszystko w rękach Ziemian. Zobaczymy, czy wykorzystają daną im szansę.

Medytujący rozluźnili się, a Babcia Jaga łagodnie wyprowadziła ich z transu. Wkrótce do sali weszli członkowie trzech grup zadaniowych. Mieli spokojne twarze.

– Zrobiliśmy to, co było możliwe – powiedział Merlin

– My również – potwierdziła Jenczy

– My też – Jagoda zameldowała w imieniu trzeciej grupy.

– Dziękuję wam wszystkim. Odpocznijcie, a później zajmiemy się naszymi codziennymi, szkolnymi sprawami – skomentowała Babcia Jaga.

– A co z Ziemią, Borówką i Kokoryczką? – zapytał zaniepokojony Merlinek*

– Na pewno dostaniemy wkrótce jakieś wiadomości – pocieszyła go Jęczydusza.

– A Borówka? – Merlinek* nie dawał za wygraną.

– Pewnie znowu kiedyś nas odwiedzi, a teraz pozdrawia was serdecznie – odpowiedziała Kokoryczka, która nagle pojawiła się z pokoju.

Rozejrzała się po zebranych i ze wzruszeniem wyszeptała:

– Dziękuję, bardzo dziękuję.

Autor: Archiwista SC

Droga początkowo łatwa – 8

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, satysfakcja oraz widok z góry nagradzały wysiłek. Potem chwila odpoczynku i szukanie znaku, który na górze umieścił nauczyciel. Znaku, który trzeba rozpoznać, odczytać i właściwie zinterpretować, a następnie wyruszyć w dalszą drogę, do miejsca, gdzie będzie znajdował się kolejny znak. Nieważne, jak długo trwa ta wędrówka, ważna jest pokora i ewentualna nagroda, bo nie wiadomo, czy w ogóle zostanie ona zdobyta – czy w ogóle zostanie się pełnoprawnym Czarodziejem. Wszyscy nauczyciele uważnie obserwują i oceniają, rozważając w swoich sercach, czy wręczenie nagrody będzie bezpieczne dla ucznia, jego rodziny i całego świata…

Kokoryczka delikatnie odsunęła antyczny zwój i prawie z żalem popatrzyła na Babcię Jagę.

– Jaka szkoda, że w moim świecie tego nie ma – szepnęła – u nas każdy sięga po swoją nagrodę i robi z nią, co chce. Często odbiera nagrody innym ludziom.

– U nas też to kiedyś było powszechne – odpowiedziała Babcia Jaga – Dlatego tu teraz jesteśmy. Dlatego przypominamy sobie rady dawnych mędrców i ich stare, dawno zapomniane nauki. Trzeba je upowszechniać i zwiększać świadomość odpowiedzialności za własną moc i za sposoby jej wykorzystywania.

Autor: Archiwista SC

Wzruszona Babcia Jaga – 38

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się nauczycielom swojej Szkoły Czarowania, gdy słuchali, jak Borówka mówiła im, że jej świat potrzebuje pomocy. Jasne dla niej było, że byli gotowi pomóc. Słuchając Borówkowej opowieści Babcia Jaga uznała, że pomoc jest rzeczywiście potrzebna.

Głos przyglądał się ekranom, sprawdzając, co dzieje się w świecie Borówki i Kokoryczki. Po chwili zawiadomił Ratowników. Oni widocznie szybko przekazali wiadomość innym służbom niebiańskim, bo całe zastępy świetlistych postaci spływały na Ziemię, rozświetlając mrok, który otulał i przenikał tę planetę.

– A co my możemy zrobić? – rzeczowo zapytał Merlin, spoglądając surowo na Młodego Adepta, który podglądał przez okno.

– Najpierw wpuśćmy całą młodzież. I tak podsłuchują… – zaproponował Głos.

Złota Rybka otworzyła drzwi. Do pokoju wpadła grupka speszonych uczniów. Merlin otworzył okno. Przeszedł przez nie Młody Adept, który następnie pomógł wejść Jagódce i Jęczyduszce.

Przejęty Merlinek* popatrzył z nadzieją na Złotą Rybkę i zapytał:

– Co możemy zrobić?

Ta pytająco popatrzyła na Babcię Jagę, która uśmiechnęła się łagodnie i odpowiedziała:

– Przede wszystkim musimy wyciszyć i uspokoić nasze umysły. To zajmie nam chwilę. Zdenerwowani nikomu nie pomożemy.

– Potem – wtrącił Głos – zbierzemy od wszystkich pomysły. Następnie zanalizujemy je i te najlepsze oraz możliwe do wykonania zrealizujemy.

– Proponuję, żebyśmy rozdzielili się na kilka grup. Łatwiej będzie wtedy wymyślać rozwiązania. Będziemy się wzajemnie inspirować. A praca w małych grupkach powinna przebiegać sprawnie – zaproponowała Kokoryczka.

– Zanim rozdzielimy się na zespoły, to pamiętajmy, że na pewno się uda – dopowiedziała Borówka.

– Borówka ma rację – potwierdziła Babcia Jaga – jasny umysł i wiara, a właściwie pewność, że się uda, ułatwiają działania i często owocują pełnym sukcesem.

Autor: Archiwista SC

Wzruszona Babcia Jaga – 33

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się swoim nowym kubeczkom smakowym wykonanym przez zaprzyjaźnionego czarodzieja. Piękne, gotowe do użycia…. „Merlinie, biorę je” – powiedziała zdecydowanie – „to wspaniałe, że znowu poczuję smak potraw…”. Kiedy Merlin czarował, żeby kubeczki smakowe trafiły we właściwe miejsca, Babcia Jaga przypominała sobie zapomniane smaki – pysznej czarnej herbaty, szarlotki, kotleta schabowego, młodych ziemniaczków z koperkiem, mizerii, świeżo upieczonego chleba, jagodzianki, rosołu, mleka, kefiru, pieczonego kurczaka… Obiecała sobie, że codziennie będzie przygotowywała osobiście jakieś danie, na pewno będzie smakowało wyśmienicie…

Autor: Archiwista SC

Wzruszona Babcia Jaga – 26

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się swoim uczniom oraz nauczycielom, którzy po ponad dwuletniej przerwie witali się z Borówką. Głos wyjaśnił im wcześniej, że Borówka odbyła podróż w czasie. Poprosił, by nie mówili przy niej o jej chorobie i śmierci. Uprzedził też, że jej wizyta oznacza zawirowania czasu, na które muszą być przygotowani. Muszą wiedzieć, że mogą spotkać w szkole siebie samych w różnych momentach czasu – młodszych lub starszych. Ostatnia wiadomość zaniepokoiła tylko nauczycieli. Uczniowie puścili ją mimo uszu, witając się serdecznie z Borówką.

Kokoryczka siedziała w kącie, wyrównując oddech. Była wzruszona i zaskoczona. Łzy szczęścia lśniły w jej oczach. Nawet nie zauważyła, kiedy dosiadła się do niej Borówka. Dotknęła lekko jej ramienia i powiedziała miękko: „Kokoryczko, ja też się cieszę, że cię widzę”. Po chwili dodała: „Chodźmy do gabinetu Babci Jagi, musimy z nią porozmawiać. Nasz świat potrzebuje pomocy Babci Jagi i całej Szkoły Czarowania”.

Autor: Archiwista SC

Wzruszona Babcia Jaga – 14

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się Borówce. Wiele słów cisnęło się jej na usta i wiele pytań, więc milczała, chcąc zyskać na czasie i ułożyć jakoś te myśli i pytania. Borówka przerwała przedłużającą się ciszę, mówiąc:

– Odwiedziłam już Ciotkę z Kanapy.

Babcia Jaga spojrzała pytająco.

– Ciotka wyjaśniła mi, że dwa lata temu byliście na moim pogrzebie. Nie martw się, wiem, że kiedyś umrę, podobnie jak pozostali.

– Och… – zaczęła Babcia Jaga, nie wiedząc, jak skończyć.

Przyglądały się sobie w długim milczeniu. Wreszcie Jaga odezwała się:

– Borówko, czy mogę cię uściskać?

Padły sobie w ramiona. Po dłuższej chwili Babcia Jaga wyszeptała:

– Bardzo mi ciebie brakowało. Bardzo…

– Ja też tęsknię za wami, kiedy jestem gdzie indziej – odpowiedziała Borówka – cieszę się, że tu jestem, z tobą.

Popatrzyła na Babcię Jagę i zapytała:

– Jesteś głodna? Może coś teraz zjemy? Chodźmy do kuchni.

– Och…, z wielką chęcią – zgodziła się Babcia, myśląc z nadzieją o słoiku z maślakami, który przed chwilą znalazła w spiżarni.

Autor: Archiwista SC

Wzruszona Babcia Jaga – 3

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się szkolnej spiżarni. Została zapełniona nie wiadomo kiedy i nie wiadomo przez kogo… Wzięła do ręki słoiczek z maślakami w maśle. Rozmarzyła się i przypomniała sobie delicje przygotowywane kiedyś przez Borówkę. „Nikt już nie robi takich specjałów” – pomyślała. „To zrobiła Borówka” – podpowiedział Głos. „Chyba żartujesz, przecież dawno temu zmarła” – zaprotestowała Babcia Jaga. „Zobaczysz ją jeszcze nie raz. Nasz czas nie jest stabilny, zdarzają się skoki i zapętlenia. Pamiętasz, jak trafiła do nas Kokoryczka? Pierwszy raz zjawiła się jako młoda dziewczyna. Potem przyszła starsza o kilkadziesiąt lat, a dla nas upłynął tylko miesiąc”. „Ależ Głosie” – zaprotestowała Babcia Jaga – „to tylko różnice w upływie czasu. Gdyby Borówka się teraz zjawiła to…”. „Nie martw się” – przerwał jej rozbawiony Głos – „nie przyjdzie z zaświatów, tylko z przeszłości. Taka zwyczajna podróż w czasie. Zresztą, już tu jest. Czeka w twoim gabinecie”.

Autor: Archiwista SC

Wakacje postanowiły odpocząć – 38

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się do Zaczarowanego Lasu, gdzie stała chatka na kurzej stopce. Chciały porozmawiać z Babą Jagą. Niestety jej nie zastały. Spotkały za to Brzozową Bajdulkę, która mieszkała w pobliżu. Bajdulka zaprosiła je do siebie. Wakacje, siedząc w zacisznym saloniku jej domku, pijąc pyszną herbatę i czując zapach szarlotki, świeżo wyjętej z pieca, zwierzyły się gospodyni, że miały nadzieję, że Baba Jaga opowie im parę bajek.

Brzozowa Bajdulka postawiła szarlotkę na stole, pokroiła ją i poczęstowała Wakacje, mówiąc, że sama też pisze bajki, więc może im którąś opowiedzieć.

Szarlotka została dawno zjedzona, co do ostatniego okruszka, a Wakacje dalej słuchały bajdulek opowiadanych przez gospodynię.

Zostały u niej kilka dni. Wspólnie z nią pieliły ogródek, gotowały obiady, piekły ciasta, a wieczorami zanurzały się w świat fantazji, słuchając kolejnych opowiadań, bajdulek, baśni i legend…

Autor: Archiwista SC

Rozlewiska rzeki lśniły – 25

Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się dziewcząt. Przyglądała się im z dużą przyjemnością pewna dziewczyna, która zerkała na nie od czasu do czasu podczas rozmowy z inną dziewczyną i młodym mężczyzną – opiekunem kąpiącej się młodzieży. Prowadził obóz naukowy mikrobiologów, a dwie młode dziewczyny były wizytatorkami z ramienia uczelni. Wyraźnie widać było, że jedna z nich chętnie dołączyłaby do grupy pluskającej się w rzece, jednak grzeczność nakazywała jej dalej prowadzić rozmowę…

Całą scenę obserwowali z ukrycia nauczyciele Szkoły Czarowania. Za zgodą Kokoryczki (młodej wizytatorki), przenieśli się do jej wspomnienia, żeby poznać tajemnicę jej świata. Kokoryczka wielokrotnie ich zaskakiwała – nie miała ani odrobiny czarodziejskich zdolności, nie umiała posługiwać się magią – nawet jeśli ta była dostępna, a jednak trafiła do ich szkoły i coraz częściej zachowywała się tak, jak zachowałaby się wróżka lub czarodziej. Często zauważała też rzeczy, które powinni widzieć tylko czarodzieje…

Teraz, nauczyciele, dalej obserwując Kokoryczkę, otworzyli swoje zmysły na świat, z którego pochodziła. Dźwięki, zapachy, smaki, dotyk, wrażenia… Chłonęli i przetwarzali zebrane informacje. Pomagał im Głos nadzorujący cały eksperyment.

– Chyba rozumiem tajemnicę Kokoryczki – szepnęła Babcia Jaga, dając jednocześnie znak Głosowi, by przeniósł ją z powrotem do Szkoły Czarowania. Jęczydusza i Merlin poszli jej śladem. Tylko Jenczy pozostała trochę dłużej w świecie Kokoryczki, jednak i ona za chwilę dołączyła do pozostałych. Była wyraźnie wzruszona.

– Tam jest tyle piękna, że aż chce się płakać z radości – szepnęła, z trudem opanowując wzruszenie.

– To piękno nadaje scenie Kokoryczka, czy jest to cecha jej świata? – zainteresował się Merlin, uważnie przyglądając się Jenczy.

– To chyba cecha jej świata – mruknął zamyślony Głos – jest tam wiele harmonii i niewymuszonego piękna. Ludziom trudno będzie to zepsuć.

– Przecież już psują – zdziwiła się Jęczydusza

– Coś niezwykłego jest w tej planecie – powiedziała Babcia Jaga – To tak, jakby Ziemia sama broniła się przed zepsuciem i obdarowywała swoich mieszkańców prawdziwymi łaskami.

– Wszystkich? – zapytał rzeczowo Merlin.

– Być może tylko tych, którzy są w stanie je przyjąć – odezwał się Głos.

– Być może…, w każdym razie jestem już przekonana, że Kokoryczka jest bezpieczna i nadal możemy ją gościć w naszej szkole. Na pewno nie sprowadzi na nas żadnego niebezpieczeństwa – skomentowała Babcia Jaga

– Zgadzam się z tobą – potwierdził Głos i zapytał – czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości?

Wszyscy pokręcili przecząco głowami i wpatrywali nadal w piękną scenę z kąpiącymi się dziewczynami.

– Wyczuwam w Kokoryczce jakiś żal związany z tym wydarzeniem – szepnęła Jęczydusza.

– Sama o tym wspomniała – z rozczuleniem skomentowała Babcia Jaga.

– Taaak?

– Pytała mnie, czy mogłaby zdobyć trochę czarodziejskich zdolności, bo chciałaby namalować dwa obrazy – młodą brzózkę tańczącą na wietrze oraz dziewczęta kąpiące się w świetle księżyca…

– Myślę, że namaluje te obrazy… Czary nie są jej potrzebne… chyba nie… – szepnęła Jenczy, która też nie odrywała wzroku od kąpiących się sylwetek i całej scenie przyglądała się z dużą przyjemnością…

Autor: Archiwista SC