Rozlewiska rzeki lśniły w świetle księżyca. Srebrnym blaskiem oświetlone były również sylwetki kąpiących się dziewcząt. Przyglądała się im z dużą przyjemnością pewna dziewczyna, która zerkała na nie od czasu do czasu podczas rozmowy z inną dziewczyną i młodym mężczyzną – opiekunem kąpiącej się młodzieży. Prowadził obóz naukowy mikrobiologów, a dwie młode dziewczyny były wizytatorkami z ramienia uczelni. Wyraźnie widać było, że jedna z nich chętnie dołączyłaby do grupy pluskającej się w rzece, jednak grzeczność nakazywała jej dalej prowadzić rozmowę…
Całą scenę obserwowali z ukrycia nauczyciele Szkoły Czarowania. Za zgodą Kokoryczki (młodej wizytatorki), przenieśli się do jej wspomnienia, żeby poznać tajemnicę jej świata. Kokoryczka wielokrotnie ich zaskakiwała – nie miała ani odrobiny czarodziejskich zdolności, nie umiała posługiwać się magią – nawet jeśli ta była dostępna, a jednak trafiła do ich szkoły i coraz częściej zachowywała się tak, jak zachowałaby się wróżka lub czarodziej. Często zauważała też rzeczy, które powinni widzieć tylko czarodzieje…
Teraz, nauczyciele, dalej obserwując Kokoryczkę, otworzyli swoje zmysły na świat, z którego pochodziła. Dźwięki, zapachy, smaki, dotyk, wrażenia… Chłonęli i przetwarzali zebrane informacje. Pomagał im Głos nadzorujący cały eksperyment.
– Chyba rozumiem tajemnicę Kokoryczki – szepnęła Babcia Jaga, dając jednocześnie znak Głosowi, by przeniósł ją z powrotem do Szkoły Czarowania. Jęczydusza i Merlin poszli jej śladem. Tylko Jenczy pozostała trochę dłużej w świecie Kokoryczki, jednak i ona za chwilę dołączyła do pozostałych. Była wyraźnie wzruszona.
– Tam jest tyle piękna, że aż chce się płakać z radości – szepnęła, z trudem opanowując wzruszenie.
– To piękno nadaje scenie Kokoryczka, czy jest to cecha jej świata? – zainteresował się Merlin, uważnie przyglądając się Jenczy.
– To chyba cecha jej świata – mruknął zamyślony Głos – jest tam wiele harmonii i niewymuszonego piękna. Ludziom trudno będzie to zepsuć.
– Przecież już psują – zdziwiła się Jęczydusza
– Coś niezwykłego jest w tej planecie – powiedziała Babcia Jaga – To tak, jakby Ziemia sama broniła się przed zepsuciem i obdarowywała swoich mieszkańców prawdziwymi łaskami.
– Wszystkich? – zapytał rzeczowo Merlin.
– Być może tylko tych, którzy są w stanie je przyjąć – odezwał się Głos.
– Być może…, w każdym razie jestem już przekonana, że Kokoryczka jest bezpieczna i nadal możemy ją gościć w naszej szkole. Na pewno nie sprowadzi na nas żadnego niebezpieczeństwa – skomentowała Babcia Jaga
– Zgadzam się z tobą – potwierdził Głos i zapytał – czy ktoś ma jeszcze jakieś wątpliwości?
Wszyscy pokręcili przecząco głowami i wpatrywali nadal w piękną scenę z kąpiącymi się dziewczynami.
– Wyczuwam w Kokoryczce jakiś żal związany z tym wydarzeniem – szepnęła Jęczydusza.
– Sama o tym wspomniała – z rozczuleniem skomentowała Babcia Jaga.
– Taaak?
– Pytała mnie, czy mogłaby zdobyć trochę czarodziejskich zdolności, bo chciałaby namalować dwa obrazy – młodą brzózkę tańczącą na wietrze oraz dziewczęta kąpiące się w świetle księżyca…
– Myślę, że namaluje te obrazy… Czary nie są jej potrzebne… chyba nie… – szepnęła Jenczy, która też nie odrywała wzroku od kąpiących się sylwetek i całej scenie przyglądała się z dużą przyjemnością…
Autor: Archiwista SC