Przez kawiarniane okno – 58

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich mały Okruszek Światła, ruchliwy, skoczny Blik, który przeskakiwał z osoby na osobę. Czasem ozdabiał drzewo, chodnik, kubraczek…, a częściej wybierał ręce i twarze przechodniów. Nie wiadomo, skąd się wziął. Był wesoły i to udzielało się ludziom. Może dlatego tak tłoczno było w tej okolicy, niezależnie od pory roku i dnia. Ludzie pchali się tłumnie, a Blikowi bardzo się to podobało

Autor: Ewa Damentka