Czerwony samochód – 18

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i z zainteresowaniem przyglądał się mijającym go samochodom. Ciężarowym i osobowym. Starszym i młodszym. Zielonym, białym, czarnym i czerwonym jak on. Niektóre szalały. Demony dróg. Inne jechały wolniej, dostojnie. I te podobały mu się najbardziej. Ta klasa, ten szyk. Zadbane, wypielęgnowane, szanowane. Długością życia przejdą do historii. Jak on.

dla Eli napisała Danuta Majorkiewicz

Morskie fale – 49

Morskie fale leniwie obmywały piaszczystą, białą plażę rajskiej wyspy, leżącej na środku wielkiego oceanu. Na tej właśnie plaży rozlegał się śpiew ptaków i szum fal. Dawno tu nikogo nie było. Woda była koloru zielono-niebieskiego i była bardzo przezroczysta. Pobliski las dawał schronienie przed słońcem. W takim miejscu można było dobrze odpocząć od miejskiego zgiełku.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 17

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i drogi wielu państw. Kierowcy aut, które tak ciężko pracują, traktują je jak miejsce pracy, a nawet jako dom. To fajnie, że jadąc na przykład przez Europę, kierowca cały czas jest w domu. Są osoby, które uwielbiają jeździć i mają do tego dar, czy też predyspozycje. Większość takich kierowców przy swej zawodowej realizacji, być może nawet o tym nie myśląc – zaopatruje ludzi na całym globie prawie we wszystkie artykuły niezbędne do życia.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 40

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku nie było nic, poza pogiętymi mocno gazetami i trocinami. Zawartość została albo skradziona, albo ulotniła się, wyparowała lub uległa przyspieszonej degradacji, niczym ekologiczne opakowania. Może zbyt długo była w drodze?

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 16

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i był nieoceniony podczas wszystkich wypraw. Także i tym razem, kiedy zaczął padać ulewny deszcz. Tak ulewny, że samochód musiał się zatrzymać, bo widoczność na drodze zmalała praktycznie do zera. Lekko zjechał więc z drogi na pobocze. Po krótkiej chwili – może kilku zaledwie minutach – wokół niego pojawiły się rwące potoki pełne spływającego z gór błota. Nieco większy przepływał akurat pod nim. Udało się zapalić silnik i mimo boksowania kół wyjechać z niego i stanąć w bardziej fortunnym miejscu. Zatrzymać się tam nie można było jednak zbyt długo. Trzeba było już wkrótce podjąć próbę wydostania się z tego niebezpiecznego miejsca i przejechać przez rzekę na drodze, która pojawiła równie nagle, jak padający ulewny deszcz. I tę przeszkodę czerwony samochód pokonał. Wydostał wszystkich szczęśliwie na bezpieczniejszą, główną drogę prowadzącą wprost do domu.

Autor: Ewa Majewska

Raczkujące niemowlę – 35

Raczkujące niemowlę osiągnęło swój cel – dotarło do wielkiego łóżka rodziców. Wdrapało się na nie i z ciekawością rozejrzało dookoła. Zobaczyło leżące na talerzu pomarańcze. Już obrane, podzielone na kawałki. Dziecko oczywiście dotarło do talerza i rezolutnie patrzyło na rodziców, sięgając w tym samym momencie po kawałek owocu. Gdy mama się uśmiechnęła, dziecko błyskawicznie wrzuciło kawałek pomarańczy do buzi.

Autor: Adam

Kustosz z zainteresowaniem – 39

Kustosz z zainteresowaniem przyglądał się dużej paczce, która właśnie została dostarczona do muzeum. Było na niej wiele kolorowych naklejek i dużo pocztowych stempli – jakby przewędrowała pół świata.

Otworzył ją i zobaczył, że w środku nie było nic innego, jak… lampa Aladyna! Przez dłuższą chwilę nie wiedział zupełnie, co robić. Przelatywały mu tysiące myśli przez głowę. Czy była prawdziwa? Czy ktoś robi sobie żart? Jest w ukrytej kamerze? I wreszcie najważniejsze – co będzie, jeśli ją potrze? Pokusa była silna, ale do pokoju wszedł kolega z działu starożytności i w jednej chwili czas prysł. Okazało się, że lampa była rekwizytem do filmu, który będą kręcić w ich muzeum…

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 14

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i górskie serpentyny. Górskie podróże trwają długo przy niewielkiej ilości przejechanych kilometrów. Jest to jednak normalny czas pracy osoby za kierownicą. Raczej na pewno, w porównywalnym czasie, auto na równinie przejedzie więcej kilometrów niż w górach. Podobnie w życiu codziennym – te same czynności w różnych warunkach będą przebiegały dłużej lub krócej.

dla Eli napisał Adam

Raczkujące niemowlę – 34

Raczkujące niemowlę osiągnęło swój cel – dotarło do wielkiego łóżka rodziców. Wdrapało się na nie i z ciekawością rozejrzało dookoła. Zobaczyło kolejny cel. Cel, żeby powstać, pomimo tego, że będzie przewracać się jeszcze z tysiąc razy. Na szczęście jeszcze o tym nie wie… i nie umie liczyć ilości porażek!

Autor: Ewa Majewska