Droga początkowo łatwa – 31

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, przychodziła radość pomieszana ze zmęczeniem. Droga górska to mentalne połączenie zachwytu, rozmyślania – refleksji i myślenia nad trasą. Wszystko to raczej jest dobre, ale też dobrze utrzymywać jest to stosownie do sytuacji. Zachwyt na przykład podczas groźnej sytuacji jest niedopuszczalny, bo podczas drogi trzeba być uważnym i przewidującym.

Autor: Adam

Wesołe światełka – 6

Wesołe światełka oplotły miejskie drzewa, budynki i latarnie. Świąteczny nastrój udzielał się nie tylko przechodniom. Bardzo mocno odczuwali go również Mikołaje. Osobnicy ubrani na czerwono i w czapkach byli widoczni na każdym kroku. Mieli duże worki ze sobą, po to, by ich zawartość rozdać w prezencie.

Autor: Adam

Zmęczony mężczyzna – 44

Zmęczony mężczyzna zasnął przed telewizorem. Śniło mu się, że ogląda piłkarskie mistrzostwa świata, w których Polska grała w finale z Niemcami. Mocno trzymał kciuki za swoją drużynę. Napięcie sięgało zenitu, bo mecz dobiegał końca, a był remis 2:2. Nagle, z wielkim żalem obudził się, nie wiedząc, kto wygrał…

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 30

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, można było dorzucić kolejny paciorek do swojego naszyjnika sukcesów. Niektórzy wędrowcy mają naszyjniki tak długie, że muszą kilkakrotnie owijać je wokół szyi. Mimo to idą dalej, a naszyjniki przypominające o starych sukcesach dodają im siły i determinacji w zdobywaniu kolejnych celów.

Autor: Zyta

Wesołe światełka – 4

Wesołe światełka oplotły miejskie drzewa, budynki i latarnie. Świąteczny nastrój udzielał się nie tylko przechodniom. Bardzo mocno odczuwały go również dzieci, które cieszyły się, że niedługo Gwiazdka i zastanawiały się, co dostaną pod choinkę. Te bardziej przezorne pisały list do Świętego Mikołaja i dawały go rodzicom z prośbą o wysłanie.

Autor: Ewa Damentka

Wesołe światełka – 3

Wesołe światełka oplotły miejskie drzewa, budynki i latarnie. Świąteczny nastrój udzielał się nie tylko przechodniom. Bardzo mocno odczuwały go również dzieci w różnym wieku, a także zwierzęta domowe, które czuły przyjemną woń unoszącą się w powietrzu. Akurat w tym momencie były to zapachy świątecznych wypieków.

dla Adama napisał AMK

Droga początkowo łatwa – 29

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, przeżywało się wzruszenie i wdzięczność, że to się stało. Kolejny szczyt zaliczony, a granica możliwości w związku z tym przesuwała się dalej – na kolejne wyzwania, które już czekają…

Autor: Ewa Damentka

Gromadka dzieci – 71

Gromadka dzieci siedziała na puchatym dywanie przy rozpalonym kominku. Ogień wesoło buzował, oświetlając ciepłym blaskiem ich zasłuchane twarzyczki.

Dzieci wpatrzone były w babcię, która siedziała na bujanym fotelu i opowiadała im bajkę o mroźnej zimie, która malowała lodowe kwiaty na oknach i powodowała, że wielkie sople lodu pokrywały drzewa, balustrady i budynki. Umiała nawet zamrozić fale na morzu i wodospady na lądzie. Po pewnym czasie ustępowała miejsca przedwiośniu, a następnie słodkiej zielonej wiośnie. Są jednak miejsca na Ziemi, które są jej królestwem i panuje tam wiele miesięcy lub nawet cały rok.

Dzieciom, siedzącym na puchatym dywanie, blisko rozpalonego kominka, zupełnie nie przeszkadzały straszne opisy, w które trudno było uwierzyć, gdy przebywało się w ciepłym, bezpiecznym pomieszczeniu, więc gdy tylko babcia milkła, to dopominały się głośno o kontynuowanie bajki o strasznej zimie.

Babcia mówiła chętnie, puszczając przy tym oko do rozbawionej Zimy, która przyglądała się całej scenie przez okno, a następnie lodowymi soplami ozdobiła dom, płot i drzewa w sadzie.

Autor: Ewa Damentka