Kiedyś dawno dawno temu – 62

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu… To cudowne być jego ojcem… widzieć swojego pierworodnego… snuć marzenia i je realizować.

Tata czuł, że przepełnia go dodatkowa siła, że uruchamiają się dotąd nieznane mu pokłady energii i wytrzymałości. Nie wiedział, co go czeka, ale przepełniała go gotowość i pewność, że będzie się starał, że da z siebie wszystko…

A dziecko tymczasem zasnęło, nieświadome wzruszeń, jakie przysparza swoim rodzicom.

dla Taty Maleństwa napisała Ewa Damentka