Kiedyś dawno dawno temu – 61

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Nadzieję trzeba mieć, ale trzeba od razu zacząć działać.

Tylko co w tej chwili miałby konkretnie robić? Dziecko spało, było nakarmione.

Powiedział więc kilka ciepłych słów swojej żonie i położył się. Układał plan na następny dzień i na nadchodzący tydzień.

Następnego dnia ów ojciec obudził się wypoczęty i ze świadomością, że planować trzeba, ale też zawsze trzeba zostawić jakiś margines na rzeczy nieprzewidziane.

Autor: Adam