Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, wzrastał apetyt na dalszą wędrówkę. Na dalsze zdobywanie szczytów, bo wszystko w nas co jest okupione początkową niechęcią, którą następnie pokonujemy i robimy to, na co nie mamy ochoty, to właśnie pokonanie szczytu, przełamanie siebie.
Autor: Danuta Majorkiewicz