Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, pora była zdecydować, czy wracać do domu (lub choćby do obozu pod szczytem), czy iść dalej, by zdobyć kolejny szczyt, który właśnie wyłaniał się zza mgły. Nieznany, niezdobyty, ukazujący się właśnie teraz i znikający po chwili. Tylu wędrowców żałuje, że nie podążyli ku niemu, bądź że nie zdążyli, bo szybko zniknął. Szczyt – nowa góra w Krainie Marzeń, do której wejście otwiera się tylko na chwilę…, a może co chwilę…, jak wolisz?
Autor: Złota Rybka