Ptasie trele – 35

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot docierał nawet do czarnych myśli i natrętnie przełamywał ich bezwład. Ludzie różnie reagowali na ten świergot. Niektórzy zamykali drzwi, okna, serca i umysły, aby móc swobodnie oddawać się urokom melancholii. Inni – przeciwnie, otwierali je szeroko, by wpuścić żywiołową ptasią radość. Ciekawa jestem, co ty zrobisz, gdy ptasi świergot stanie się twoją codziennością.

Autor: Ewa Damentka

Ptasie trele – 34

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot otaczał też budynek, w którym pracował weterynarz. Niektóre zwierzęta, słysząc ptasi śpiew, pomimo swoich niedyspozycji, wyglądały jakby zaczęły czuć się lepiej. Samemu weterynarzowi było bardzo przyjemne, być może dzięki śpiewom.

Autor: Adam

Ptasie trele – 33

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot rozlegał się również w moim mieszkaniu. Było ciepło, okna szeroko otwarte, a okoliczne drzewa pełne małych śpiewaków

Autor: Ewa Damentka

Ptasie trele – 32

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot irytował pewną smutną osobę, która akurat wtedy chciała rozpuszczać się rozpaczy.

Niestety, to jej się nie udawało… Zamknęła okna, włożyła zatyczki do uszu, ale to też nie pomogło…

Radosny świergot drażnił i docierał do każdej komórki jej ciała. „Jakie to trywialne” – pomyślała smutna osoba i z wielką niechęcią wstała z łóżka. Dłuższe leżenie nie miało już sensu, bo smutek odpływał, choć usiłowała zatrzymać go…

Z jeszcze większą niechęcią ubrała się i pojechała do pracy, która, o dziwo, szła jej jakoś łatwiej niż zwykle. „I czym teraz mogę się wyróżniać?”- pomyślała smutna osoba, którą coraz bardziej irytował ptasi świergot…

Autor: Jenczy

Ptasie trele – 31

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot wzmagał się za każdym razem, gdy jakikolwiek człowiek wybaczał sobie swoje błędy i słabości.

dla Darka napisała Ewa Damentka

Ptasie trele – 30

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot różnych gatunków ptaków przyciągał uwagę i sprawiał radość. Słuchając uważnie, można było wyróżnić dźwięk dominujący i takie, które pojawiały się rzadziej lub rzadko. Słuchając dobrej muzyki też możemy rozróżniać pewne dźwięki czy sekwencje. Aby dokładniej zapoznać się z utworem, możemy przesłuchać go wielokrotnie.

Autor: Adam

Ptasie trele – 29

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot rozlegał się w najdalszych zakątkach świata i głęboko w sercach ludzi. Każde serce rozweselało się i jaśniało. Goiło. Budziła się w nim wiara i nadzieja na coraz lepsze jutro.

dla Ewy napisała Danuta Majorkiewicz

Ptasie trele – 28

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot sprawiał wreszcie nieco radości i dodawał nowych brzmień do zmęczonej ciszą zimy i szarości za oknem.

Autor: Ewa Majewska

Ptasie trele – 27

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot docierał od strony parku. Wyglądało to jak śpiewające drzewa. Aby poznać tajemnice owych drzew, konieczna była dłuższa obserwacja. Przychodził bowiem moment, gdy pod wpływem jakiegoś impulsu z drzewa wystrzeliwały roje małych ptaków po to, aby odbyć próbny lot i po chwili z powrotem wrócić w busz gałęzi.

Autor: Adam

Ptasie trele – 26

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot czasem zacinał się i jedynie wtedy można było poznać, że dźwięki natury dobywają się z głośników na wieżach kontrolnych. Nie trzeba było jednak wsłuchiwać się w odtwarzany w kółko ptasi śpiew, by zauważyć brak śpiewaków. Wystarczyło rozejrzeć się po okolicy, gdzie już od dawna, poza szumem zmutowanych roślin i rzadkim jazgotem zginającej się stali szkieletów pogrążonych w gruzach, stopniowo przejmowanych przez zieleń dzikszą niż kiedykolwiek, nie było słychać absolutnie nic.

Autor: Justyna Czekała