Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i zmierzał do celu. Ochotnicza straż pożarna pędziła, aby ratować życie ludzi i dobytek ich całego życia.
Autor: Anna-Maria
ćwiczenia literackie
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i zmierzał do celu. Ochotnicza straż pożarna pędziła, aby ratować życie ludzi i dobytek ich całego życia.
Autor: Anna-Maria
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i górskie serpentyny. Górskie podróże trwają długo przy niewielkiej ilości przejechanych kilometrów. Jest to jednak normalny czas pracy osoby za kierownicą. Raczej na pewno, w porównywalnym czasie, auto na równinie przejedzie więcej kilometrów niż w górach. Podobnie w życiu codziennym – te same czynności w różnych warunkach będą przebiegały dłużej lub krócej.
dla Eli napisał Adam
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i jeszcze tylko ostatnich kilka kilometrów oddzielało go od mety. Biały dym zaczął wydobywać się spod maski, gdzie pracował całą parą rozgrzany do granic możliwości silnik. Jeszcze pisk opon, zakręt i powinien dotrzeć przy takiej prędkości do końca. Ta prędkość może mu zapewnić zwycięstwo. Wreszcie ostatni zakręt, lekki poślizg i ostatnia prosta. Jest pierwszy!!! Dzielny czerwony samochód znów „spisał się na medal”.
Autor: Ewa Majewska
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i coraz bardziej przybliżał się do celu podróży. Kierowca był już bardzo zmęczony. Zależało mu, żeby jak najszybciej dojechać na miejsce, jednak odpowiedzialność zwyciężyła. Zjechał na pobocze, rozłożył fotel i zdrzemnął się chwilę. Potem zjadł kanapkę, popijając kawą z termosu. Gdy odpoczął, ruszył w dalszą drogę. Był gotowy, samochód również.
Autor: Ewa Damentka
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i lasy, i inne długie przestrzenie. Auto pamiętało, żeby zatankować, zatrzymać się gdzie trzeba i skręcić we właściwą drogę. Auto było niezależne i jeździło, gdzie chciało.
Autor: Adam
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i niespodziewanie pękła mu opona. Zwyczajny kierowca miałby nie lada wyzwanie. Na szczęście kierowcą czerwonego samochodu był mechanik samochodowy, który szybko naprawił usterkę. Bezpiecznie ruszył w dalszą drogę.
Autor: Paulina Majewska
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wreszcie dojechał na miejsce. Otworzyły się drzwi, a ze środka wysiadły cztery słonie… zielone słonie, każdy kokardkę miał na ogonie… Zmieściły się i dojechały! Zakład roku został wygrany.
Autor: Ewa Majewska
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i zawsze oczekiwał na kolejną jazdą. Auto lubiło przeglądy i napełnianie zbiornika paliwa na swoich ulubionych stacjach.
Autor: Adam
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i omijał dziury w jezdni. Musiał przez to lawirować. Stąd dojazd do wsi przeciągał się w czasie. Na ludzi jadących tym samochodem czekała już rodzina przed domem. Widać i czuć było podekscytowanie wśród oczekujących. Pojawienie się samochodu nie było częstym zjawiskiem w tym zakątku świata
Autor: Anna-Maria
Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wciąż od wielu lat przemierzał trudno dostępne górskie drogi łączące oddalone o wiele kilometrów wioski. Wędrujący i znużeni drogą ludzie z wielką radością i ulgą witali go za każdym razem, kiedy tylko ujrzeli go z daleka. Machali wtedy energicznie rękami. Tak na wszelki wypadek. Nie chcieli zostać przez niego niezauważeni. Czerwony samochód na ich szlaku zawsze był nieocenioną ulgą w trudzie ich codziennego życia.
Autor: Ewa Majewska