Czerwony samochód – 14

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i górskie serpentyny. Górskie podróże trwają długo przy niewielkiej ilości przejechanych kilometrów. Jest to jednak normalny czas pracy osoby za kierownicą. Raczej na pewno, w porównywalnym czasie, auto na równinie przejedzie więcej kilometrów niż w górach. Podobnie w życiu codziennym – te same czynności w różnych warunkach będą przebiegały dłużej lub krócej.

dla Eli napisał Adam

Czerwony samochód – 13

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i jeszcze tylko ostatnich kilka kilometrów oddzielało go od mety. Biały dym zaczął wydobywać się spod maski, gdzie pracował całą parą rozgrzany do granic możliwości silnik. Jeszcze pisk opon, zakręt i powinien dotrzeć przy takiej prędkości do końca. Ta prędkość może mu zapewnić zwycięstwo. Wreszcie ostatni zakręt, lekki poślizg i ostatnia prosta. Jest pierwszy!!! Dzielny czerwony samochód znów „spisał się na medal”.

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 12

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i coraz bardziej przybliżał się do celu podróży. Kierowca był już bardzo zmęczony. Zależało mu, żeby jak najszybciej dojechać na miejsce, jednak odpowiedzialność zwyciężyła. Zjechał na pobocze, rozłożył fotel i zdrzemnął się chwilę. Potem zjadł kanapkę, popijając kawą z termosu. Gdy odpoczął, ruszył w dalszą drogę. Był gotowy, samochód również.

Autor: Ewa Damentka

Czerwony samochód – 7

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i omijał dziury w jezdni. Musiał przez to lawirować. Stąd dojazd do wsi przeciągał się w czasie. Na ludzi jadących tym samochodem czekała już rodzina przed domem. Widać i czuć było podekscytowanie wśród oczekujących. Pojawienie się samochodu nie było częstym zjawiskiem w tym zakątku świata

Autor: Anna-Maria

Czerwony samochód – 6

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wciąż od wielu lat przemierzał trudno dostępne górskie drogi łączące oddalone o wiele kilometrów wioski. Wędrujący i znużeni drogą ludzie z wielką radością i ulgą witali go za każdym razem, kiedy tylko ujrzeli go z daleka. Machali wtedy energicznie rękami. Tak na wszelki wypadek. Nie chcieli zostać przez niego niezauważeni. Czerwony samochód na ich szlaku zawsze był nieocenioną ulgą w trudzie ich codziennego życia.

Autor: Ewa Majewska