Czerwony samochód – 25

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kolejne metry. Pewnego dnia kierowca czerwonego auta pomyślał, że będzie równoległe zapisywał przejechane kilometry ilością przejechanych miast lub innych ciekawych zdarzeń z trasy.

Kierowca pomyślał – „skoro astronomia przyjęła jednostki inne niż na przykład metry, to ja też będę się dobrze czuł, gdy wprowadzę coś nowego do »życia w drodze«”.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 23

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i bardzo nie chciał być sprzedany. Jego lata i przebieg zrobiły jednak swoje i coraz częściej dawały się we znaki. Po długich debatach i dyskusjach decyzja zapadła. Będzie służył w gospodarstwie i dowoził gospodarzy do pobliskiego sklepu i na niedzielne nabożeństwa. Zawsze lepsze to niż nic…

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 21

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wzgórza, i zakręty. Kierowca auta dbał o stan samochodu i lubił angażować się we wszelkie działania, które sprawiały, że auto było wzorowo sprawne. Właściciel samochodu uwielbiał podróże swoim autem. Planował trasy i czas przejazdu. Miał ulubione miejsca postoju i stacje tankowania. Inni ludzie patrzyli na starszego pana z uznaniem. Nie każdy traktuje auta z tak dużym zaangażowaniem, przypisanym przecież do przedmiotu.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 20

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i w pewnym momencie kierowca zatrzymał się. Przy drodze stała szczupła dama w średnim wieku, w stroju turystycznym. Była to Ela. Ela wsiadła do czerwonego samochodu po to, żeby wiózł ją po bezdrożach Podlasia, które tak sobie upodobała.

dla Eli napisał Dżony

Czerwony samochód – 19

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i ilekroć zasiadał w nim kierowca, uśmiechał się sam do siebie i czuł nieograniczającą go niczym WOLNOŚĆ. Tylko rozsądek nakazywał zwalnianie pedału gazu, bo noga sama dociskała go raz po raz, oddając się przyjemności bezgłośnego niemal płynnego i lekkiego pędu przed siebie ku odległej linii horyzontu…

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 18

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i z zainteresowaniem przyglądał się mijającym go samochodom. Ciężarowym i osobowym. Starszym i młodszym. Zielonym, białym, czarnym i czerwonym jak on. Niektóre szalały. Demony dróg. Inne jechały wolniej, dostojnie. I te podobały mu się najbardziej. Ta klasa, ten szyk. Zadbane, wypielęgnowane, szanowane. Długością życia przejdą do historii. Jak on.

dla Eli napisała Danuta Majorkiewicz

Czerwony samochód – 17

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i drogi wielu państw. Kierowcy aut, które tak ciężko pracują, traktują je jak miejsce pracy, a nawet jako dom. To fajnie, że jadąc na przykład przez Europę, kierowca cały czas jest w domu. Są osoby, które uwielbiają jeździć i mają do tego dar, czy też predyspozycje. Większość takich kierowców przy swej zawodowej realizacji, być może nawet o tym nie myśląc – zaopatruje ludzi na całym globie prawie we wszystkie artykuły niezbędne do życia.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 16

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i był nieoceniony podczas wszystkich wypraw. Także i tym razem, kiedy zaczął padać ulewny deszcz. Tak ulewny, że samochód musiał się zatrzymać, bo widoczność na drodze zmalała praktycznie do zera. Lekko zjechał więc z drogi na pobocze. Po krótkiej chwili – może kilku zaledwie minutach – wokół niego pojawiły się rwące potoki pełne spływającego z gór błota. Nieco większy przepływał akurat pod nim. Udało się zapalić silnik i mimo boksowania kół wyjechać z niego i stanąć w bardziej fortunnym miejscu. Zatrzymać się tam nie można było jednak zbyt długo. Trzeba było już wkrótce podjąć próbę wydostania się z tego niebezpiecznego miejsca i przejechać przez rzekę na drodze, która pojawiła równie nagle, jak padający ulewny deszcz. I tę przeszkodę czerwony samochód pokonał. Wydostał wszystkich szczęśliwie na bezpieczniejszą, główną drogę prowadzącą wprost do domu.

Autor: Ewa Majewska