Czerwony samochód – 35

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i zbliżał się do wsi. Na jego platformie leżały ziemniaki, jabłka i nawet narzędzia. Kierowca samochodu zaopatrzeniowego cieszył się, że dostarczy mieszkańcom wsi tego, czego potrzebują do życia, zbudowania domów, pielęgnacji ogrodów oraz wykonania prac remontowych.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 34

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i jego pasażerowie oglądali mijane krajobrazy. Pierwszy raz jechali tą trasą i byli jej bardzo ciekawi. Dzielny czerwony samochód dowiózł ich szczęśliwie na miejsce. Zostawili go na parkingu, a sami poszli do górskiego schroniska. Zabawili tam kilka dni, poznając okolicę. Potem wsiedli do czerwonego samochodu, żeby pojechać dalej. Dopiero zaczynali swoje wakacje. Przed nimi jeszcze kilka tygodni aktywnego odpoczynku.

dla Eli napisała Ewa Damentka

Czerwony samochód – 33

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i jechał do krainy pełnej dzieci. Kraina ta była niezwykła, gdyż była z czekolady, którą specjalnie dla dzieci wyrabiał pewien staruszek. Dzieci miały domki z czekolady, czekoladowe łóżka, stoły i krzesła. Piły też mleko z czekoladowych kubeczków. Czerwony samochodzik wjeżdżając do dziecięcej krainy, też stał się czekoladowy i dalej jechał, wzbudzając radość dzieci.

dla Eli napisała Paulina Majewska

Czerwony samochód – 32

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i w jego kabinie pracował kierowca odpowiedzialny za przewóz paliw daleko w góry. Samochód był cysterną. Jego widoczna czerwona kabina oraz hałas silnika obwieszczały mieszkańcom wysoko położonej osady, że transport jest już blisko.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 31

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kiedy tylko zza zakrętu wyjechał czerwony, stary autobus – dołączył do tego czerwonego autobusu. Takiego starego typu – potocznie zwanego „ogórkiem”. Specjalnie zwalniał i wjeżdżał w boczne drogi, żeby jak najdłużej jechać w jego pobliżu, bo takich autobusów już po prostu NIE MA… Bezpowrotnie odeszły i nawet czerwonym samochodom jest ich żal.

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 29

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kolejne miejscowości. Kierowca auta zjeździł już cały świat, ale najbardziej lubił kręte, górskie polskie drogi. Czuł się tutaj pewnie. Był przecież u siebie. Jego auto i on sam znani byli na wszystkich stacjach w regionie.

Mimo to kierowca był zadowolony również wtedy, gdy otrzymywał zlecenie na długą zagraniczną trasę.

Autor: Adam

Czerwony samochód – 28

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i wspinał się na szczyt drogi. Celem jego był parking na Łysej Polanie, gdzie jadąca tym samochodem rodzina chciała zaparkować, przed udaniem się nad Morskie Oko. Tradycją rodzinną było już odwiedzanie najpiękniejszego stawu górskiego w Polsce.

Autor: Anna-Maria

Czerwony samochód – 27

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i mimo lekkiego opóźnienia dotarł w całej okazałości na wystawę zabytkowych samochodów. Znalazłszy się w doborowym towarzystwie, powoli ruszył w odświętnym konwoju głównymi ulicami miasta. Brawom i błyskom fleszy z aparatów nie było końca. W końcu to pierwsza taka impreza w mieście i do tego bardzo udana!

Autor: Ewa Majewska

Czerwony samochód – 26

Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i księżniczka uwięziona w wysokiej wieży przyglądała mu się z rosnącym zainteresowaniem. Ciągle miała nadzieję, że ktoś ją wyzwoli – że zjawi się rycerz na białym koniu (no dobrze, na jakimkolwiek koniu), w pełnej zbroi i pokona smoka, który ją więzi.

A tu nie widziała rycerza, tylko czerwony punkcik na horyzoncie, który stopniowo rósł i przybrał postać pudełka jeżdżącego na kółkach. Zainteresowana przyglądała mu się coraz uważniej, nie wiedząc, co ma o tym myśleć. Z żalem zobaczyła, że pudełko minęło ją i zaczęło się oddalać.

Musi więc czekać dalej na swojego wybawcę… Ale odtąd w jej snach, poza rycerzem na białym koniu, zaczęło pojawiać się dziwne czerwone pudełko jeżdżące na kółkach. „Ciekawe, co to jest” – myślała, zabijając nudę kolejnych mijających dni, tygodni i miesięcy… w ciągłej nadziei na wyzwolenie z niewoli smoka.

Autor: Ewa Damentka