Przyszło nowe – 41

Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił. Wielkie betonowe blokowiska zniknęły – zamiast nich powstały osady z gliny, piasku oraz utylizowanych odpadów, wykorzystując darmową i pełną zasobów energię wiatru, słońca i Ziemi.

Mieszkańcy nowo zorganizowanych przestrzeni czuli się w nich lepiej. Byli zdrowsi i dużo spokojniejsi. O co innego też starali się i zupełnie innych dóbr potrzebowali.

Autor: Ewa Majewska

Ptasie trele – 2

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot, gwary, chichot dzieci – zabawa. Tupot biegania i okrzyki radości. Takie rodzinne zabawowe popołudnie.

Autor: Adam

Przyszło nowe – 40

Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił… Właściwe elementy rzeczywistości nareszcie zetknęły się odpowiednimi brzegami, kliknęły i pojawił się pełen obraz. Wszystko, co pozornie nie miało związku ani znaczenia, nagle nabrało sensu.

Autor: Justyna Czekała

Ptasie trele – 1

Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot przerywał raz za razem niezmąconą niczym ciszę i marazm. Aż ją ostatecznie przerwał, wprowadzając ruch i hałas i ŻYCIE, tak że znów chciało się latać!

Autor: Ewa Majewska

Przyszło nowe – 39

Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił, owocował. Jest jesień. Świeże jabłka, gruszki, a także warzywa. Powyższe gotujemy i wkładamy do słoików. Gromadzimy i układamy do późniejszego spożycia. Pojawiają się dobre myśli o dostatku. Wiara, że dobrze uda się przeżyć zimowe miesiące.

Autor: Adam

Przyszło nowe – 38

Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił…Teraz już nie mogę udawać, że nic się nie stało i dalej robić po staremu. Natrętna myśl przeszkadza mi w tym.

A Nowe, małe, rozkoszne, radośnie brykające i wyciągające do mnie rączki, przypomina mi stale, że ja już dawno przestałam być Nowym. Teraz mogę witać kolejne Nowe w moim życiu i zachowywać się tak, żeby Nowe miało warunki do Zdrowego Rozwoju.

Sama go chciałam, przywoływałam, więc trzeba go przyjąć i już. Myślę, że z czasem przywyknę i będę się cieszyć bardziej niż teraz…

Bo teraz, zaskoczona i zdumiona skutecznością moich dotychczasowych starań, zerkam na Nowe i dziwię się że jest… Jest tak świeże, czyste i niewinne, że chcę go wziąć na ręce i przytulić… Chyba to zrobię…, a potem powędruję przez życie razem z nim.

Autor: Ewa Damentka

Kiedyś dawno dawno temu – 63

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Zwykle tak się dzieje w kochających się rodzinach. Działo się od dawna i zawsze będzie się dziać…

Cóż, wypada życzyć, żeby jak najwięcej kochających rodzin było na świecie, żeby ich dzieci mogły w nich rosnąć, dojrzewać, zdrowo się rozwijać i… żeby miały na to warunki.

Marzę o tym, gdy oglądam lub czytam najnowsze doniesienia z Syrii i innych krajów ogarniętym wojną… Mam nadzieję, że kiedyś to wszystko się zakończy. Może wtedy ludzie dorosną, nie wiem…

Przykro byłoby myśleć, że wojny są normą, że zawsze były, są i będą… Więc myślę sobie, że mogę pielęgnować nadzieję na pokój i pokojowe rozwiązywanie problemów.

Jeśli będę ją pielęgnować, może przyjdzie do głowy pomysł, co mogę zrobić, by tak się stało… Jeśli więcej ludzi będzie tę nadzieję pielęgnować – będzie więcej pomysłów. Na początku pewnie malutkich, ale będą rosły – w ilość, w siłę i skuteczność…

Autor: Ewa Damentka

Przyszło nowe – 37

Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił… Na nowej wyspie wyrosły wszelkie rodzaje ziół. Osoby, które o tym wiedziały, przypływały na wyspę i zrywały to, co potrzebne.

Z czasem wyspa zyskała miano „wyspy zdrowia”. Każdy, kto przypływał na wyspę, słyszał też tajemniczy głos, który mówił, by brał z wyspy tylko tyle ziół, ile jest naprawdę potrzebnych.

Autor: Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 62

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu… To cudowne być jego ojcem… widzieć swojego pierworodnego… snuć marzenia i je realizować.

Tata czuł, że przepełnia go dodatkowa siła, że uruchamiają się dotąd nieznane mu pokłady energii i wytrzymałości. Nie wiedział, co go czeka, ale przepełniała go gotowość i pewność, że będzie się starał, że da z siebie wszystko…

A dziecko tymczasem zasnęło, nieświadome wzruszeń, jakie przysparza swoim rodzicom.

dla Taty Maleństwa napisała Ewa Damentka