Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę mrówki, która zaczęła ją obchodzić z różnych stron i obwąchiwać. Napiła się z niej odrobinę, a następnie powędrowała dalej.
Autor: Ewa Damentka
ćwiczenia literackie
Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę mrówki, która zaczęła ją obchodzić z różnych stron i obwąchiwać. Napiła się z niej odrobinę, a następnie powędrowała dalej.
Autor: Ewa Damentka
Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru. Pewnego razu, kiedy była tak maleńka, że przypominała bardziej krzaczek niż drzewo, przyleciał do niej motyl – przypudrowany zwiewnym pyłkiem cytrynowy przyjaciel lata. Motyl wdzięcznie unosił się w powietrzu i wyglądał, jakby był najszczęśliwszym stworzeniem na Ziemi. Brzózka uśmiecha się na to wspomnienie, a jej listki falują i delikatnie powiewają w powietrzu.
dla Maleństwa napisała Anna-Maria
Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę jaszczurki. Jaszczurkę obserwowało dziecko. Mówiło do niej. A jaszczurka nic. Wydawało się, że ma dużo czasu. Dziecko już się prawie zniechęciło, ale jaszczurka w pewnym momencie porwała kropelkę swoim językiem.
Dziecko zapytało – „Dlaczego zwierzątko potrzebuje tak dużo czasu, by się napić?”. Dziadek odpowiedział, że nie wie, ale ta mała kropla jest dla tego gada dosyć dużą ilością picia i dlatego jaszczurka nie musi często pić.
dla Ewy napisał Adam
Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę zmęczonego wędrowca, który ze czcią i skupieniem nachylił się nad liściem i delikatnie zebrał z niego kroplę wody.
Autor: Ewa Majewska
Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru. Pewnego razu ujrzała na polanie dziadka z wnukiem. Chodził z nim po lesie. Zbierali grzyby. Wnuk podawał dziadkowi grzyb za grzybem. A dziadek mówił wnukowi, jak każdy grzyb się nazywa. Czy jest jadalny czy trujący. Te jadalne wkładał do koszyka i komentował – „To prawdziwek, to podgrzybek, a to maślak. Prawdziwki zamarynujemy, a maślaki babcia udusi w śmietanie i będzie pyszny sosik na obiad”. Po pewnym czasie, gdy koszyk był już pełen, dziadek powiedział do malca – „Chodź, chodź, wracamy do domu. Babcia będzie się cieszyć, gdy zobaczy maślaczki. Tak dużo ich nazbieraliśmy, że zadzwoni do mamy i taty i zaprosi ich na obiad, bo dla nich też wystarczy.
dla Maleństwa napisała Danuta Majorkiewicz
Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę zwierząt znajdujących się w pobliżu. Dookoła dało się odczuć zapachy łąki i lasu. Świeciło słońce i było ciepło. Tylko kilka dni brakowało do wakacji.
Autor: Adam
Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę słońca, które chciało się jej dokładnie przyjrzeć. Nie zdążyło, bo kropelka wyparowała w jego ciepłych promieniach.
Autor: Ewa Damentka
Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru. Pewnego razu brzózka zobaczyła małego chłopca (to byłeś TY!). Pomachała Ci z radością wszystkimi gałązkami i świeżutkimi zielonymi listkami na powitanie.. Zawsze będzie Cię witać i cieszyć się, jak tylko pojawisz się na polanie.
dla Maleństwa napisała Ewa Majewska
Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę motyla, który spragniony chłodu lekko przysiadł przy jej brzegu, przeglądał się w niej z zaciekawieniem i chłodził rozgrzane skrzydełka po długiej wyprawie na drugi koniec lasu.
dla Ewy napisał Patisonek
Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki… Mała polna myszka zaciekawiona wyjrzała ze swojej norki. Usłyszała niecodzienne dźwięki i postanowiła sprawdzić, co nowego dzieje się na jej łączce.
Zobaczyła dwoje dorosłych i malutkie, śmiejące się dziecko, które bawiło się z mamą, podczas gdy tata rozstawiał namiot. Przyglądała się im z zaciekawieniem i rozrzewnieniem… Tyle lat działka stała pusta… Myszka myślała początkowo, że zawsze tak było, jest i będzie. Jednak sędziwa prababcia, wyjaśniła jej, że usłyszała od swojej prababci opowieść o letnikach, którzy tu przyjeżdżali na wakacje z całą rodziną. Polne myszy na tym korzystały, bo łatwiej było wyżywić się przy ludziach. Często jakieś okruszki spadały na ziemię, a czasem i kawałeczek sera udało się zdobyć dla dzieci. Letni domek dawno rozpadł się ze starości i nie pozostało po nim śladu, ale kolejne pokolenia myszy marzyły, by ludzie wrócili na ich łączkę.
„Czy to są nowi letnicy?” – myślała myszka -„Czy będą tu często przyjeżdżać? Czy mają coś smacznego? Może moja rodzina też na tym skorzysta?”. Ostrożnie ruszyła w stronę rozstawianego namiotu i plecaków. Prowadziły ją smakowite zapachy. Kto wie, może pozwolą, by coś sobie uszczknęła, kto wie…?
A rodzice cieszyli się ze wspólnego biwaku i zabawy z synem. Zastanawiali się, czy kupić tę działkę od znajomych. Może warto mieć coś własnego? Miejsce, gdzie będą spędzać majówki i wakacje? Snuli plany, nieświadomi, że inna matka – maleńka myszka – wiąże swoje nadzieje z ich ponownymi przyjazdami.
dla Mamy Maleństwa napisała Ewa Damentka