Za górami za lasami – 22

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło niezłe ziółko. Długo zimowało zahibernowane na końcu świata, ale okres wegetacji właśnie się skończył i ziółko zaczęło główkować, jak się z tego końca świata wydostać. A że makówkę miało nie od parady, zaraz zasiało kilka niezłych pomysłów na ekspansję w stronę świata.

Autor: Justyna Czekała

Za górami za lasami – 21

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło duże drzewo o rozłożystej koronie – i rośnie dalej. Pod nim rosną wspaniałe borowiki szlachetne. Wielu ludzi szukało do niego drogi, ale tylko ja ją znam. Trafiłem tam kiedyś przypadkiem, kiedy zabłądziłem w lesie. Szlachetne borowiki dają wspaniałą woń i zawsze odrastają zerwane. Pozwalają zapełnić spiżarnię na całą zimę.

dla Ewy napisał Darek$

Za górami za lasami – 18

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło drzewo. Wyróżniało się od innych wysokością, rozłożystością gałęzi i wielkością liści.

Niby takie samo, jak te wokoło, ale w ciut większej skali.

Mówimy – zrób trochę więcej niż trzeba. Jeżeli tak będzie, codzienne nadwyżki będą znaczne.

Autor: Adam

Za górami za lasami – 16

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło zagęszczenie ludzkości na metrze kwadratowym, co wywoływało zrozumiałą frustrację. „Napijmy się herbaty” – zaproponował mały chłopiec. Po przerwie na herbatę rozluźnione umysły znalazły nowe rozwiązania.. Jest ich zawsze dużo więcej, niż myślisz…

Autor: Ewa Majewska

Za górami za lasami – 15

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło rozłożyste, choć nieco zwichrowane drzewo o chropowatej korze i purpurowych liściach. Latem słońce przeświecało przez cienkie czerwone żyłki i drzewo mieniło się na wietrze odcieniami rdzy, cynobru i szkarłatu. Zimą czerwień w zwolnionym tempie opadała na śnieg, a soki pod chłodną korą przestawały krążyć i drzewo sprawiało wrażenie, jakby usychało na dobre. Ale potem zawsze następowało kolejne lato i drzewo szumiało rudą koroną, co roku większe i mocniejsze.

Autor: Justyna Czekała

Mróz malował – 42

Mróz malował lodowe kwiaty na szybach. Zaczynał delikatnym rysunkiem. Potem ornamenty stawały się coraz bardziej ozdobne i wkrótce wypełniały całe okno. Jeśli chuchnęło się na szybę, tworzyło się okrągłe jeziorko, mała dziurka, przez którą można wyjrzeć na zewnątrz…

Mróz-Czarodziej cieszył się, gdy ludzie bawili się jego dziełami i ozdabiali je swoimi okrągłymi jeziorkami. Lubił ludzi i lubił tworzyć coraz to nowe lodowe obrazy na ich szybach. Czuł się wtedy potrzebny. To go uskrzydlało i wówczas nie tylko malował…

W nocy zakradał się do sypialni artystów i podsuwał im pomysły na nowe obrazy, film, muzykę… Czasem nawet dyktował im teksty wierszy i piosenek… A rano, gdy się budzili, widzieli na swoich oknach nowe piękne, mroźne, lodowe kwiaty.

Autor: Ewa Damentka

Za górami za lasami – 14

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło zioło nazywane elipsą. Tylko nieliczni Indianie rozpoznawali to zioło, które było bardzo podobne do trawy.

Zioło działało tylko w połączeniu i to w odpowiedniej proporcji z innymi ziołami.

Do miejsca, w którym rosło zioło, prowadziła dróżka przez głęboką i szeroką rzekę.

Tylko starsi ludzie znali jedno miejsce tuż przy dużym głazie, gdzie człowiek bezpiecznie mógł przejść na drugą stronę rzeki.

Tylko kilkudniowy czas był dobry, aby zerwać elipsę, by nadawała się ona do przetworzenia.

Autor: Adam