Mała śnieżynka – 51

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Płatki śniegu były tak szczęśliwe wirując i skrząc się w czystym zimowym powietrzu. Ich podniebny taniec i ten moment były tak wyjątkowe, jak wyjątkowa była każda ze śnieżynek.

dla Maleństwa napisała Anna-Maria

Mała śnieżynka – 50

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Spadały na ziemię. Okrywały ją coraz grubszą warstwą śniegu. Były radością dla narciarzy. Ośnieżone stoki, to raj dla nich. Były ferie, więc dziadek z babcią i wnukiem pojechali w góry na narty. Cieszyli się ogromnie. Dziadek i babcia byli wspaniałymi narciarzami, ale wnuk był jeszcze lepszym narciarzem niż oni. Był młody, szybko się uczył. Opanowywał coraz lepiej technikę jazdy, co ogromnie cieszyło dziadków. Byli mu wdzięczni, że wyzwala w nich niesamowitą energię i że mogą się uczyć od niego.

dla Maleństwa napisała Danuta Majorkiewicz

Mała śnieżynka – 49

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Jedna z nich spadła na Twój policzek. Trochę połaskotała i rozpuściła się zaraz, jakby zapraszając do wspólnej zabawy. Prawda, że pięknie wygląda świat, kiedy robi się biało od spadających śnieżynek?

dla Maleństwa napisała Ewa Majewska

Za górami za lasami – 28

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło wolne miasto. Jego niegdyś wysokie kamienne mury obronne zastąpił kwitnący żywopłot, a koryto zaopatrującej miasto rzeki zostało udrożnione po latach utrudnionego przepływu. Mieszkańcy miasta codziennie błogosławili słońce, ciesząc oczy kwiatami i kosztując licznych owoców, jakie w cieple dojrzewały dla nich bez wysiłku. Każdego dnia wychodzili za mury, by pokłonić się otaczającym je górom. Spokój, pokora i ufność roztaczały się po okolicy jak kręgi na wodzie, aż za siódmy las i siódmą dolinę. Skoro miasto napełniło już całą okolicę błogą harmonią, nadszedł właściwy moment, aby wypromieniowana dobra energia wróciła do niego ze zwielokrotnioną mocą.

Autor: Justyna Czekała

Za górami za lasami – 27

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło poczucie PIĘKNA. Szeroko rozpościerało skrzydła i z pełną gracją i wdziękiem błyskało paletą barw, harmonią kształtów i dźwięków. Najchętniej wzrastało wiosną, kiedy pozbywano się z domowych zakamarków wszelkich zbędnych, starych gratów i bibelotów.

Autor: Ewa Majewska

Mała śnieżynka – 48

Mała śnieżynka wolniutko opadała w dół. Towarzyszyły jej inne śnieżynki. Wszystkie tańczyły i wirowały w powietrzu, unoszone przez lekki wiatr. Wiatr był lekki, ale bardzo ciepły. Śnieżynki zamieniły się w kropelki. To w niczym nie przeszkadzało. Świadkiem tego wydarzenia było małe dziecko. Wcale się nie zdziwiło. Pomyślało, że tak musi być. Gdy opowiedziało o tym rodzicom, mama i tata zgodzili się, że każde miejsce na ziemi ma swoje właściwości i trzeba o tym wiedzieć.

dla Maleństwa napisał Adam

Za górami za lasami – 26

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło magiczne drzewo. Raz do roku, 12 listopada, drzewo pokrywało się pięknymi kwiatami, których zapach unosił sie w całej okolicy, sprawiając niewyobrażalną radość wszystkim osobom, bo dla każdego pachniał inaczej, a ponieważ był to zapach z dzieciństwa, zawsze wywoływał uśmiech na buzi.

dla Ewy napisał Patisonek

Za górami za lasami – 24

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło rosło drzewo duże dorodne i mądre. Każdy, kto rozmyślał, obejmując je, dostawał prezent w postaci mądrej rady. Drzewo z biegiem lat dostrzegło, że niewielka ilość osób przychodzi drugi i kolejny raz. Oczywiście były miliony osób, które nigdy nie przyszły.

Drzewo zapytało, czy nie wszyscy potrzebują dobrych rad?

dla Ewy napisał Adam

Za górami za lasami – 23

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło poczucie ZAGROŻENIA. Dochodziło, bombardując wszystkie zmysły z nadajników radiowych, stacji telewizyjnych i stron internetowych. Wszyscy powtarzali wszystko, co usłyszeli, a nawet jeszcze więcej i fala zagrożenia roznosiła się dalej i dalej…

Aż nagle odcięto prąd i nie miało się już co rozchodzić. Odzyskano wolny czas, przewietrzono umysły na spacerach, robiąc w nich wreszcie miejsce na własne życie.

Autor: Ewa Majewska