Raczkujące niemowlę – 5

Raczkujące niemowlę osiągnęło swój cel – dotarło do wielkiego łóżka rodziców. Wdrapało się na nie i z ciekawością rozejrzało dookoła. Zobaczyło bardzo kolorową pościel. Była we wzorki w pastelowych barwach. Pod nią oczywiście leżeli rodzice. Przestrzeń łóżka była bardzo rozległą dla dziecka. Niemowlę najpierw chciało się bawić, później przytulać. Rodzice rozmawiali, śmiali się i planowali niedzielny spacer. Dziecko natomiast po chwili zasnęło pomiędzy nimi.

Autor: Adam

Raczkujące niemowlę – 4

Raczkujące niemowlę osiągnęło swój cel – dotarło do wielkiego łóżka rodziców. Wdrapało się na nie i z ciekawością rozejrzało dookoła. Zobaczyło na szafeczce stojącej obok łóżka zdjęcie a na nim – mama, tata i mały szkrab. Rodzice, przytuleni do siebie, trzymali niemowlę. Szczęśliwi, z dumą na twarzach. Na klatce piersiowej malucha namalowane było czerwoną pomadką do ust serce, a w jego środku napis – „Kochamy Cię”.

dla Eli napisała Danuta Majorkiewicz

Raczkujące niemowlę – 3

Raczkujące niemowlę osiągnęło swój cel – dotarło do wielkiego łóżka rodziców. Wdrapało się na nie i z ciekawością rozejrzało dookoła. Zobaczyło wielką nieprzepastną pofałdowaną przestrzeń białej pościeli, na której spał zwinięty w kłębek rudy kot. Miał puszyste, aksamitne futerko. Zachęcające do tego, aby go dotknąć. Teraz, zaraz, natychmiast. W poczuciu czasu niemowlaka nie występuje w zasadzie pojęcie czasu przyszłego. Podobnie jak w kulturach prymitywnych, gdzie życie koncentruje się na dniu dzisiejszym. Jutrem będzie się przecież martwić dzień jutrzejszy… Poza tym, szkoda czasu na czekanie na jutro!

Autor: Ewa Majewska

Raczkujące niemowlę – 2

Raczkujące niemowlę osiągnęło swój cel – dotarło do wielkiego łóżka rodziców. Wdrapało się na nie i z ciekawością rozejrzało dookoła. Zobaczyło podłogę, na której przed chwilą było. Podłoga ta była znajoma, niemowlę znało wszystkie jej zakamarki, ale z perspektywy łóżka wydawała się jakaś zwyczajna. Przestrzeń podłogi była jakby mniejsza, a rzeczy tam znajdujące się również były takie małe i już nie tak ekscytujące. Obok łóżka stała komoda. Niemowlę z ciekawością pomyślało, jak z perspektywy komody, będzie wyglądał świat.

Autor: Anna-Maria

Raczkujące niemowlę – 1

Raczkujące niemowlę osiągnęło swój cel – dotarło do wielkiego łóżka rodziców. Wdrapało się na nie i z ciekawością rozejrzało dookoła. Zobaczyło swoją mamę. Przyglądało się jej wnikliwie, uważnie i z zaciekawieniem. W tym czasie dziecko uczyło się, natomiast matka, obserwując to wszystko, była rozbawiona i wzruszona.

dla Eli napisał Adam

Za górami za lasami – 34

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło drzewo radości. Pociło się nadmiarem dobrych i pożytecznych myśli. Każdy dzień to inne myśli. Dzisiaj myśli drzewa dotyczyły wody – tej czystej, deszczowej. I tej, która nawadnia organizm.

Życie to woda. Myśli też wpływają na życie i na jego jakość. Aktywność i myślenie – to jak się wydaje cechy postępu.

Przyroda to życie i cykle. Wpływ człowieka powinien to uzupełniać, ale nie odwrotnie.

Autor: Adam

Za górami za lasami – 33

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło poletko obojczyków. Kiedy bieliły się o poranku, słońce wydobywało z nich niemy urok alabastrowych rzeźb. Ale kiedy wieczorem zrywał się wiatr, z każdym powiewem obojczyki zgrzytały o siebie i wydawało się, że nadchodzi armia żywych trupów.

Autor: Justyna Czekała

Za górami za lasami – 32

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło to samo co tutaj. Tylko nam, tutaj, tamto wydawało się bardziej egzotyczne. Więc my jeździmy tam, by to podziwiać, a ludzie stamtąd przyjeżdżają tu, by podziwiać to, co rośnie u nas. Dzięki temu myślimy, że poznajemy świat, nie wiedząc, że kluczem do poznania jest dokładne zaznajomienie się ze wszystkimi skarbami, które są dostępne w najbliższym otoczeniu, również (a może nawet przede wszystkim) w nas samych.

Autor: Ewa Damentka

Lekkie krople deszczu – 56

Lekkie krople deszczu stukały o parapet. Niektóre spływały po szybie. Przez lekko zamglone okno widać było tęczę. Deszcz stawał się coraz mniejszy, a słońce świeciło coraz mocniej. Starszy pan wysypywał okruchy chleba na parapet. Kiedy tęcza zniknęła przyleciały ptaki na poczęstunek. W tej chwili starszy człowiek pomyślał: „Co dzisiaj pięknego jeszcze uda mi się przeżyć?”

Autor: Adam