Delikatna mgiełka – 63

Delikatna mgiełka unosiła się nad łąkami. Pierwsze promienie wschodzącego słońca łagodnie oświetlały rzekę, mgiełkę, łąki i drobniutką sylwetkę skowronka, którego poranny śpiew pieścił uszy i cieszył serca słuchaczy.

Na prastarym brzegu Wisły budził się nowy dzień…

Warto wstać przed świtem i zawczasu dojechać w dogodne miejsce, by posłuchać śpiewu skowronka i obejrzeć ten spektakl, jakim jest wschód słońca nad Wisłą. Mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się to uda.

dla Maleństwa napisała Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 26

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, wszystko wydawało się możliwe. „To dopiero początek mojej drogi” pomyślał wędrowiec, pozdrawiając gestem cały świat.

dla Adama napisał Patisonek

Droga początkowo łatwa – 25

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, pewne zdziwienie wywoływał fakt, że na tym szczycie znajdowało się wielu turystów. Niektórzy nawet w klapkach i lekkim ubraniu. A obok widać było stację kolejki linowej.

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 24

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, pora była zdecydować, czy wracać do domu (lub choćby do obozu pod szczytem), czy iść dalej, by zdobyć kolejny szczyt, który właśnie wyłaniał się zza mgły. Nieznany, niezdobyty, ukazujący się właśnie teraz i znikający po chwili. Tylu wędrowców żałuje, że nie podążyli ku niemu, bądź że nie zdążyli, bo szybko zniknął. Szczyt – nowa góra w Krainie Marzeń, do której wejście otwiera się tylko na chwilę…, a może co chwilę…, jak wolisz?

Autor: Złota Rybka

Droga początkowo łatwa – 23

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, przychodziło uczucie realizacji. Prezentem na wysokości był każdy łyk wody i każdy oddech. Po deszczu pojawiało się słońce i stawało się coraz cieplej. Góry parowały – cudowny widok… Góry są trudem, ale i nagrodą.

Autor: Adam

Wzruszona Babcia Jaga – 53

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się swoim podopiecznym, którzy właśnie przystępowali do działania. Trzy grupy wyszły z wielkiej sali, by wykonać przydzielone im zadania.

Osoby bez przydziału zostały, by medytować pod przewodnictwem Babci Jagi. Wyobrażali sobie, że światło przenika ich szkołę, jej uczniów, nauczycieli, mieszkańców i gości oraz sprawę, nad którą właśnie pracują.

Borówka dołączyła do nich razem z Kokoryczką. Obydwie miały spokojne twarze, mimo że ich świat znajdował się w wielkim niebezpieczeństwie. Starannie pielęgnowały spokój i dobre myśli, bo wiedziały, że panika tylko pogorszy sytuację. W trakcie medytacji obydwie wyglądały, jakby lśniły wewnętrznym blaskiem.

Nagle zniknęły, jakby rozwiały się w powietrzu…

– Zrobione – odezwał się Głos – teraz wszystko w rękach Ziemian. Zobaczymy, czy wykorzystają daną im szansę.

Medytujący rozluźnili się, a Babcia Jaga łagodnie wyprowadziła ich z transu. Wkrótce do sali weszli członkowie trzech grup zadaniowych. Mieli spokojne twarze.

– Zrobiliśmy to, co było możliwe – powiedział Merlin

– My również – potwierdziła Jenczy

– My też – Jagoda zameldowała w imieniu trzeciej grupy.

– Dziękuję wam wszystkim. Odpocznijcie, a później zajmiemy się naszymi codziennymi, szkolnymi sprawami – skomentowała Babcia Jaga.

– A co z Ziemią, Borówką i Kokoryczką? – zapytał zaniepokojony Merlinek*

– Na pewno dostaniemy wkrótce jakieś wiadomości – pocieszyła go Jęczydusza.

– A Borówka? – Merlinek* nie dawał za wygraną.

– Pewnie znowu kiedyś nas odwiedzi, a teraz pozdrawia was serdecznie – odpowiedziała Kokoryczka, która nagle pojawiła się z pokoju.

Rozejrzała się po zebranych i ze wzruszeniem wyszeptała:

– Dziękuję, bardzo dziękuję.

Autor: Archiwista SC

Droga początkowo łatwa – 22

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, można było dołączyć do pozostałych towarzyszy, którzy wcześniej dotarli na szczyt. Dobrze wzorować się na innych, którzy dokonali już tego, czego my pragniemy.
Tylko tacy nauczyciele mogą nas nauczyć, jak coś osiągnąć i zdobyć.

Autor: Anna-Maria

Droga początkowo łatwa – 21

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, można było sprawdzić, czy jest zasięg i zadzwonić do rodziny i przyjaciół, a nawet zrobić sobie selfie, umieścić je na Facebooku i napisać: „tu teraz jestem”.

Autor: Ewa Damentka

Wzruszona Babcia Jaga – 52

Wzruszona Babcia Jaga z podziwem przyglądała się swoim wielbicielom. Przyszli bez zapowiedzi – każdy w garniturze, pod krawatem, z bukietem róż w ręku.

Panowie spoglądali na siebie spode łba i wyraźnie czekali, którego z nich zaprosi do środka.

Babcia zawołała wnuczkę, żeby zabrała kwiaty i wstawiła je do wazonów z wodą, a sama zapytała swoich gości, czy nie przebraliby się w stroje robocze, które były w składziku, i pomogliby jej skopać ogródek i skosić trawnik przed domem.

Kiedy skończą, wszyscy zjedzą wspólny obiad, który właśnie gotuje. Cały dom, wypełniały już smakowite zapachy…

Autor: Ewa Damentka

Droga początkowo łatwa – 20

Droga, początkowo łatwa, stawała się coraz bardziej stroma i momentami zaczynała znikać. Tylko uważny wędrowiec mógł wypatrzeć jej ślady na górskim zboczu. Szczególnie trudno było tuż przed szczytem. Jednak, gdy się go już zdobyło, na szczycie okazało się, że takich wędrowców jest mnóstwo. Siedząc na szczycie, mamy ogromną perspektywę. I ten świeży powiew wiatru w nozdrzach filtrujący wszystkie zmysły i każdy zakątek ludzkiego ciała. Otwarcie na ludzi, na świat.

Autor: Danuta Majorkiewicz