Przez kawiarniane okno – 57

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich para bardzo spragniona kawy. Para szukała miłej kafejki z dobrą kawą. Gdy weszli już do odpowiedniej sali, usiedli. Postanowili do kawy domówić jeszcze sernik. To był dobry pomysł, bo jedno pasowało do drugiego.

Autor: Adam

Wakacje postanowiły odpocząć – 23

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się na Alaskę. Zaskoczyła je tylko pogoda, jaka była tam o tej porze roku.

Silne mrozy i krótki dzień nie spodobał się Wakacjom. „Nie może tak być!!!! Kiedy my tu jesteśmy ma być śnieg, a temperatura ma być dodatnia – co najmniej 20 stopni Celsjusza!!!!”

Autor: Anna-Maria

Przez kawiarniane okno – 56

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich… rozwiązanie. Szło sobie wolniutko, rozglądając się uważnie i wypatrując osób, którym mogłoby się przydać.

Wynalazcom podsuwało pomysły, pokazywało wizję przedmiotów, które dopiero miały powstać. Ciężarnym kobietom przynosiło ulgę i ułatwiało poród. Ludziom w kłopotach podsuwało nowe pomysły i dawało nadzieję. Wokół samotnych robiło tłok, żeby poczuli bliskość ludzi – przynajmniej na pewien czas.

Teraz szło i samo było ciekawe, jakie rozwiązanie przyjdzie mu do głowy i komu tym razem pomoże…

Autor: Ewa Damentka

Wakacje postanowiły odpocząć – 21

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się do najbliższej wsi. Tam pasły się krowy, a obok nich wylegiwały się koty – na słońcu, oczywiście. W cieniu drzew leżał pies, który pilnował krów i czekał na swojego pana.

W lesie rosły grzyby, a jeszcze dalej wędrowały sarny. Pewnie szukały jedzenia.

Autor: Adam

Przez kawiarniane okno – 55

Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich rodzina z psem. Pies wesoło merdał ogonem i czekał na zabawę w aportowanie. Jego pan w jednej ręce trzymał smycz, a w drugiej kijek. Dzieci chciały pójść na lody. Mama cieszyła się z tego wszystkiego, bo cała rodzina była razem. Ustalono, że najpierw dzieci poczekają z psem przed restauracją, a dorośli pójdą na kawę. Później dzieci pójdą na lody. Pies miał najgorzej, bo musiał czekać najdłużej. Zabawa w aportowanie miała miejsce na pobliskiej łące, oddalonej o dwa kilometry od Placu Ratusza

Autor: Adam

Wakacje postanowiły odpocząć – 19

Wakacje postanowiły odpocząć. Jak zdecydowały, tak zrobiły – wybrały się odwiedzić znajomego. Był to starszy pan, który nie wychodził długo z domu. Często więc wyglądał przez okno. Cieszył się bardzo, gdy widział na ulicy ludzi idących do pracy, dzieci do szkoły. Na przeciwko jego domu znajdowało się przedszkole, obserwował więc dzieci bawiące się na podwórku. Dużo radości sprawiały mu roześmiane buzie przedszkolaków.

Kiedyś, gdy spojrzał na ulicę i chodnik pomiędzy przedszkolem a jego domem, zobaczył coś szarego, brudnego. Wtedy nagle poczuł w sobie jakąś dziwną energię, która pomogła mu wyjść z domu. Przed domem stała miotła. Wziął ją i zaczął zamiatać chodnik przed domem. Zobaczył wtedy, jak to szare i brudne zaczęło uciekać przed miotłą – więc zamiatał jeszcze intensywniej, aż poczuł w sobie i wokół siebie jasną przestrzeń. Radosny powrócił do domu. I od tej pory czuł się dobrze, jakby choroba wyszła z niego.

Wakacje, gdy zobaczyły, że ich znajomy odzyskał siły, wróciły do siebie, a starszy pan wyruszył w wymarzoną podróż.

Autor: Danuta Majorkiewicz