Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i kiedy tylko zza zakrętu wyjechał czerwony, stary autobus – dołączył do tego czerwonego autobusu. Takiego starego typu – potocznie zwanego „ogórkiem”. Specjalnie zwalniał i wjeżdżał w boczne drogi, żeby jak najdłużej jechać w jego pobliżu, bo takich autobusów już po prostu NIE MA… Bezpowrotnie odeszły i nawet czerwonym samochodom jest ich żal.
Autor: Ewa Majewska