Czerwony samochód widać było z daleka. Dzielnie pokonywał kolejne kilometry i bardzo nie chciał być sprzedany. Jego lata i przebieg zrobiły jednak swoje i coraz częściej dawały się we znaki. Po długich debatach i dyskusjach decyzja zapadła. Będzie służył w gospodarstwie i dowoził gospodarzy do pobliskiego sklepu i na niedzielne nabożeństwa. Zawsze lepsze to niż nic…
Autor: Ewa Majewska