Ptasie trele rozlegały się wszędzie. Słychać je było w lesie, na łące, również w mieście – w mieszkaniach i biurach. Radosny świergot z wdziękiem zakłócał ciszę nocną. Wybiła trzecia nad ranem. Wbrew powszechnemu przekonaniu nie była to pora duchów, ale nocnych marków i rannych ptaszków.
Autor: Justyna Czekała