Nitki babiego lata snuły się w ciepłym, sierpniowym powietrzu. Zapach nagrzanej ziemi mieszał się z wonią kwiatów i wilgocią, napływającą znad pobliskiej rzeczki… Kobieta, siedząca na tarasie swego domu, przyglądała się swemu synkowi. „To prawie rok” – myślała – „i tylko rok”. Miała promienną twarz, delikatnie uśmiechniętą. Rozświetlone oczy. Przepełniała ją miłość do synka. I do męża. Wdzięczność była w każdym jej geście i słowie. Ile radości i wzruszających chwil przeżyli dzięki synkowi, którego obecność w ich życiu zbliżyła ich jeszcze bardziej do siebie. Patrzyła na malca baraszkującego na tarasie i cieszyła się, że jest w nim cząstka ojca, wspaniałego człowieka przepełnionego dobrem. Maluch rozwijał się wyjątkowo dobrze. Był zdrowy i silny. Miał wspaniałą koordynację ruchów i na swój wiek bardzo był sprawny. Rodzice zauważali w nim różne predyspozycje i umiejętności. W cichości swoich serc rozważali kim może być w życiu i w jaki sposób wychowywać go, aby jego umiejętności i zdolności rozwinąć. „O czym myślisz” – spytała żona męża. „O tym, co i ty, Kochanie. O naszym synku. Patrząc na jego rozwój, widzę, jak my, dorośli, podążamy z własnym rozwojem za nim. Jest dla nas wzorcem, a my dla niego.”
dla Mamy Maleństwa napisała Danuta Majorkiewicz