Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił. Nagle opustoszały wszelkie stragany i ulice, nawet posterunki policji. Zniknęły z ulic samochody i taksówki. Miasto wyglądało, jak po przejściu jakiegoś kataklizmu – wiatr unosił tylko papierowe torby i śmieci w powietrzu.
I jeszcze szedł z naprzeciwka zdziwiony, zagubiony młody Japończyk w okularach, z dużym plecakiem. Ale nie martwcie się. Za najdalej pół godziny – na sygnał muezina – miasto odżyje na nowo ze zdwojoną siłą.
Autor: Ewa Majewska