Przez kawiarniane okno widać było chodnik, ulicę, kawałek placu i ludzi, idących chodnikiem lub przechodzących przez ulicę i plac. Było późne popołudnie, przechodniów było wielu – cały tłum. Szli duzi i mali, starzy i młodzi, a wśród nich… rozwiązanie. Szło sobie wolniutko, rozglądając się uważnie i wypatrując osób, którym mogłoby się przydać.
Wynalazcom podsuwało pomysły, pokazywało wizję przedmiotów, które dopiero miały powstać. Ciężarnym kobietom przynosiło ulgę i ułatwiało poród. Ludziom w kłopotach podsuwało nowe pomysły i dawało nadzieję. Wokół samotnych robiło tłok, żeby poczuli bliskość ludzi – przynajmniej na pewien czas.
Teraz szło i samo było ciekawe, jakie rozwiązanie przyjdzie mu do głowy i komu tym razem pomoże…
Autor: Ewa Damentka