Roztańczona brzózka – 49

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru. Pewnego razu, kiedy była tak maleńka, że przypominała bardziej krzaczek niż drzewo, przyleciał do niej motyl – przypudrowany zwiewnym pyłkiem cytrynowy przyjaciel lata. Motyl wdzięcznie unosił się w powietrzu i wyglądał, jakby był najszczęśliwszym stworzeniem na Ziemi. Brzózka uśmiecha się na to wspomnienie, a jej listki falują i delikatnie powiewają w powietrzu.

dla Maleństwa napisała Anna-Maria

Kropelka wody błyszczała – 5

Kropelka wody błyszczała na zielonym listku. Przyciągnęła uwagę jaszczurki. Jaszczurkę obserwowało dziecko. Mówiło do niej. A jaszczurka nic. Wydawało się, że ma dużo czasu. Dziecko już się prawie zniechęciło, ale jaszczurka w pewnym momencie porwała kropelkę swoim językiem.

Dziecko zapytało – „Dlaczego zwierzątko potrzebuje tak dużo czasu, by się napić?”. Dziadek odpowiedział, że nie wie, ale ta mała kropla jest dla tego gada dosyć dużą ilością picia i dlatego jaszczurka nie musi często pić.

dla Ewy napisał Adam

Roztańczona brzózka – 48

Roztańczona brzózka rosła na leśnej polanie. Jej gałązki oraz listki szeleściły i migotały, wdzięcznie poruszając się pod wpływem lekkiego wiatru. Pewnego razu ujrzała na polanie dziadka z wnukiem. Chodził z nim po lesie. Zbierali grzyby. Wnuk podawał dziadkowi grzyb za grzybem. A dziadek mówił wnukowi, jak każdy grzyb się nazywa. Czy jest jadalny czy trujący. Te jadalne wkładał do koszyka i komentował – „To prawdziwek, to podgrzybek, a to maślak. Prawdziwki zamarynujemy, a maślaki babcia udusi w śmietanie i będzie pyszny sosik na obiad”. Po pewnym czasie, gdy koszyk był już pełen, dziadek powiedział do malca – „Chodź, chodź, wracamy do domu. Babcia będzie się cieszyć, gdy zobaczy maślaczki. Tak dużo ich nazbieraliśmy, że zadzwoni do mamy i taty i zaprosi ich na obiad, bo dla nich też wystarczy.

dla Maleństwa napisała Danuta Majorkiewicz