Za górami za lasami – 24

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło rosło drzewo duże dorodne i mądre. Każdy, kto rozmyślał, obejmując je, dostawał prezent w postaci mądrej rady. Drzewo z biegiem lat dostrzegło, że niewielka ilość osób przychodzi drugi i kolejny raz. Oczywiście były miliony osób, które nigdy nie przyszły.

Drzewo zapytało, czy nie wszyscy potrzebują dobrych rad?

dla Ewy napisał Adam

Kiedyś dawno dawno temu – 63

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu…

Zwykle tak się dzieje w kochających się rodzinach. Działo się od dawna i zawsze będzie się dziać…

Cóż, wypada życzyć, żeby jak najwięcej kochających rodzin było na świecie, żeby ich dzieci mogły w nich rosnąć, dojrzewać, zdrowo się rozwijać i… żeby miały na to warunki.

Marzę o tym, gdy oglądam lub czytam najnowsze doniesienia z Syrii i innych krajów ogarniętym wojną… Mam nadzieję, że kiedyś to wszystko się zakończy. Może wtedy ludzie dorosną, nie wiem…

Przykro byłoby myśleć, że wojny są normą, że zawsze były, są i będą… Więc myślę sobie, że mogę pielęgnować nadzieję na pokój i pokojowe rozwiązywanie problemów.

Jeśli będę ją pielęgnować, może przyjdzie do głowy pomysł, co mogę zrobić, by tak się stało… Jeśli więcej ludzi będzie tę nadzieję pielęgnować – będzie więcej pomysłów. Na początku pewnie malutkich, ale będą rosły – w ilość, w siłę i skuteczność…

Autor: Ewa Damentka

Przyszło nowe – 37

Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił… Na nowej wyspie wyrosły wszelkie rodzaje ziół. Osoby, które o tym wiedziały, przypływały na wyspę i zrywały to, co potrzebne.

Z czasem wyspa zyskała miano „wyspy zdrowia”. Każdy, kto przypływał na wyspę, słyszał też tajemniczy głos, który mówił, by brał z wyspy tylko tyle ziół, ile jest naprawdę potrzebnych.

Autor: Adam

Za górami za lasami – 23

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło poczucie ZAGROŻENIA. Dochodziło, bombardując wszystkie zmysły z nadajników radiowych, stacji telewizyjnych i stron internetowych. Wszyscy powtarzali wszystko, co usłyszeli, a nawet jeszcze więcej i fala zagrożenia roznosiła się dalej i dalej…

Aż nagle odcięto prąd i nie miało się już co rozchodzić. Odzyskano wolny czas, przewietrzono umysły na spacerach, robiąc w nich wreszcie miejsce na własne życie.

Autor: Ewa Majewska

Za górami za lasami – 22

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło niezłe ziółko. Długo zimowało zahibernowane na końcu świata, ale okres wegetacji właśnie się skończył i ziółko zaczęło główkować, jak się z tego końca świata wydostać. A że makówkę miało nie od parady, zaraz zasiało kilka niezłych pomysłów na ekspansję w stronę świata.

Autor: Justyna Czekała

Kiedyś dawno dawno temu – 62

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu… To cudowne być jego ojcem… widzieć swojego pierworodnego… snuć marzenia i je realizować.

Tata czuł, że przepełnia go dodatkowa siła, że uruchamiają się dotąd nieznane mu pokłady energii i wytrzymałości. Nie wiedział, co go czeka, ale przepełniała go gotowość i pewność, że będzie się starał, że da z siebie wszystko…

A dziecko tymczasem zasnęło, nieświadome wzruszeń, jakie przysparza swoim rodzicom.

dla Taty Maleństwa napisała Ewa Damentka

Przyszło nowe – 36

Przyszło nowe. Jedna chwila wystarczyła, by świat się zmienił. Tylko w którym kierunku? Zgodnie z czyimi interesami? Aby sprostać oczekiwaniom wszystkich – NOWE, które przyszło, przyniosło każdemu to, czego oczekiwał i na co sam sobie zasłużył.

Autor: Ewa Majewska

Za górami za lasami – 21

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami rosło duże drzewo o rozłożystej koronie – i rośnie dalej. Pod nim rosną wspaniałe borowiki szlachetne. Wielu ludzi szukało do niego drogi, ale tylko ja ją znam. Trafiłem tam kiedyś przypadkiem, kiedy zabłądziłem w lesie. Szlachetne borowiki dają wspaniałą woń i zawsze odrastają zerwane. Pozwalają zapełnić spiżarnię na całą zimę.

dla Ewy napisał Darek$

Kiedyś dawno dawno temu – 61

Kiedyś, dawno, dawno temu, pewnej zimowej nocy urodził się mały chłopczyk. Mama przytuliła go z miłością, a Tata patrzył na niego kochającym wzrokiem i z nadzieją w sercu.

Nadzieję trzeba mieć, ale trzeba od razu zacząć działać.

Tylko co w tej chwili miałby konkretnie robić? Dziecko spało, było nakarmione.

Powiedział więc kilka ciepłych słów swojej żonie i położył się. Układał plan na następny dzień i na nadchodzący tydzień.

Następnego dnia ów ojciec obudził się wypoczęty i ze świadomością, że planować trzeba, ale też zawsze trzeba zostawić jakiś margines na rzeczy nieprzewidziane.

Autor: Adam